Biblijne anioły to tak naprawdę przybysze z kosmosu

Stygmatyk, który wierzy w UFO

Stygmatyk, który wierzy w UFO

 

Maryja wyjaśniła mi także mesjanistyczną naturę obcych. Chodzi o to, że biblijne anioły to tak naprawdę przybysze z kosmosu, którzy doglądają ewolucji człowieka. Pochodzą oni z innych układów gwiezdnych i poruszają się dzięki technologii, która z naszego punktu widzenia jest jak science-fiction. W Biblii ich pojazdy opisane zostały jako „cudowne chmury” lub „ogniste rydwany”.

 

Giorgio Bongiovanni – kontrowersyjny stygmatyk opowiedział o swych ranach, misji i proroctwach na zbliżający się trudny czas. Rozmawiał Piotr Cielebiaś.

Czy nadal posiada pan stygmaty? Co się stało ze słynnym krwawym krzyżem na czole? Pierwsze rany pojawiły się u pana w związku z objawieniami maryjnymi. Czy otrzymał pan wówczas od Matki Boskiej jakieś specjalne przesłanie?

 

Od 2 września 1989 r., a więc od prawie 24 lat, noszę na ciele – dokładnie na dłoniach, stopach i klatce piersiowej – rany męki Pańskiej, które krwawią prawie codziennie. Miałem też krwawy krzyż na czole, ale gdy zająłem się dziennikarstwem śledczym poprosiłem Matkę Bożą, żeby mi go usunęła, ale pozostawiła towarzyszący mu ból. Nie chciałem łączyć osobistych doznań z moją misją.

Podczas pierwszego objawienia Maryja opowiedziała mi o trzeciej tajemnicy fatimskiej, którą przekazała wizjonerom w 1917 r., prosząc bym ją ujawnił, ponieważ Kościół zataił jej prawdziwą treść. Powiedziała mi też, że w przeszłym wcieleniu byłem Franciszkiem – jednym z fatimskich wizjonerów, który przedwcześnie zmarł. Moja misja miała być dopełnieniem jego życia. Matka Boska kazała mi jechać do Fatimy, gdzie miałem otrzymać „znak”, który stanowiłby dla innych dowód na moje słowa i misję. Sam nie przypuszczałem wtedy, że będą to stygmaty.

Prawdziwa trzecia tajemnica fatimska mówi o samounicestwieniu ludzkości i ogólnoświatowej wojnie nuklearnej. Już podczas objawień w 1917 r. Maryja zapowiedziała, że w XX stuleciu człowiek stworzy potężną broń – broń jądrową. Oczywiście była to przestroga, która nie musiała się wypełnić, gdyby ludzie w porę się opamiętali, jednak obecnie nasza rasa może w ciągu kilku sekund zniszczyć planetę przy pomocy szaleńczej siły, którą sama stworzyła.

Maryja wyjaśniła mi także mesjanistyczną naturę obcych. Chodzi o to, że biblijne anioły to tak naprawdę przybysze z kosmosu, którzy doglądają ewolucji człowieka. Pochodzą oni z innych układów gwiezdnych i poruszają się dzięki technologii, która z naszego punktu widzenia jest jak science-fiction. W Biblii ich pojazdy opisane zostały jako „cudowne chmury” lub „ogniste rydwany”.

Matka Boża nakazała mi, bym obudził ducha w ludziach, którzy są zaślepieni przez materializm lub zaprzedali się Złemu, albowiem zbliża się „dzień sądu”. Mówiła, że boskie miłosierdzie nie jest niewyczerpane, a proces zbawienia, który rozpoczął się po zstąpieniu Jezusa na Ziemię powoli dobiega końca. Punktem krytycznym będzie jego ponowne przyjście, o którym mówią Ewangelie. Za nim przybędą TE istoty, ponieważ są one jego anielską eskortą. Według słów Maryi, ludzie będą naocznymi świadkami lądowania milionów ich statków „z wielką mocą i chwałą” – jak pisze Mateusz Ewangelista.

Maryja dodała, że nadszedł czas powrotu Jezusa, ale nikt nie zna dnia ani godziny i nie można się na to przygotować. Dziś wielu ludzi, widząc to, co dzieje się na świecie, traci wiarę. Patrząc na nękające Ziemię kryzysy i katastrofy dochodzą oni do wniosku, że Boga nie ma. Nim jednak objawi się on ludziom, na niebie pojawi się znak – wielki krzyż. Będzie to sygnał dla wszystkich mieszkańców globu. Dla wielu ludzi będzie to okres niepokoju, ale gdy dojdzie do sądu nad duszami, wszystkie wojny zostaną wstrzymane. Okaże się wtedy, kto będzie godzien wejść do Królestwa Pokoju, które Jezus ustanowi na Ziemi.

Na koniec Matka Boża poleciła mi, abym ujawnił światu oblicze Antychrysta – światu, gdzie wszędzie czai się zło, korupcja i gdzie grupy przestępcze przekupują polityków i duchownych. By walczyć z tym procederem powołałem do życia pismo „ANTIMAFIA Duemila”, w którym staram się uczulać ludzi na te problemy.

A jak to jest być stygmatykiem? Czy zjawisko to można wyjaśnić naukowo? Co o pańskich ranach mówili lekarze?

Jak wspomniałem, od 2 września 1989 r. moje życie radykalnie się zmieniło. Poświęcam je w całości misji, którą powierzyła mi Matka Boża i jej Syn. Żyję w nieustannym cierpieniu, które zaostrza się, gdy rany krwawią, a ja ponownie przeżywam mękę Pańską. Może mnie to spotkać w każdym miejscu. Raz zdarzyło mi się to nawet w samolocie.

Gdy się to zaczyna, czuję „wewnętrzne wezwanie”. Widzę twarz z Całunu Turyńskiego – szaty grobowej Chrystusa przechowywanej w katedrze w Turynie, na której odcisnęła się jego twarz (relikwię badała nawet agencja NASA). Twarz ukazuje mi się otoczona jasnością, mówi do mnie i przekazuje informacje. Mówi, że praca jest ważniejsza od modlitwy, dlatego założyłem Międzynarodowe Stowarzyszenie Funima – organizację non-profit, która pomaga najbardziej bezbronnym i najsłabszym istotom na planecie – dzieciom.

Akceptując misję musiałem stłumić w sobie własną wolę i podporządkować się Bogu, który obdarzył mnie znakiem, jaki każdy może zobaczyć. Mówiły o nim media na całym świecie, choć sam staram się nie obnosić ze stygmatami. Nie jestem już takim człowiekiem, jak dawniej – nie mogę poświęcać się rodzinie, jeździć na wakacje, oglądać filmów czy czytać książek. Nie mam życia prywatnego, ale raduje mnie to, że służę Panu i jego Aniołom, i w pełni akceptuję cierpienie, którym mnie obdarzył, bo biorę przez to udział w męce Chrystusa.

My, stygmatycy, jesteśmy częścią planu Zbawiciela. Jezus przez stulecia przypominał o sobie, obdarzając różnych ludzi znakami swojej męki. Ludzkie ciało jest symbolem jego konania na krzyżu i choć ma nietrwałą naturę, daje nadzieję życia: „Nie zostawię was sierotami. Przyjdę po was” – mówi Jezus w Ewangelii św. Jana.

Choć badało mnie wielu ekspertów z całego świata, w tym psycholodzy i psychiatrzy, nie wykryto u mnie żadnych odchyleń od normy. Hematolodzy i chirurdzy, którzy pobrali próbki krwi ze stygmatów i porównali ją z krwią naczyniową ustalili, że ta pierwsza krzepnie dużo szybciej, nie jest podatna na infekcje i emituje niezwykłą różaną woń. Ziemska nauka, nadal bardzo ograniczona, nie potrafi wyjaśnić zagadki stygmatów, ponieważ nie zwraca uwagi na ich duchowy wymiar i analizuje je tylko przez pryzmat medycznej przypadłości.

Pana misja rozpoczęła się w Fatimie. Dlaczego pańskim zdaniem Kościół nie ujawnił całej prawdy o trzeciej tajemnicy fatimskiej? Czy jej opublikowana treść rozmija się z tym, co usłyszeli w 1917 r. mali wizjonerzy?

13 maja 2000 r., przy okazji beatyfikacji dwójki nieżyjących pastuszków – świadków objawienia fatimskiego – Hiacynty i Franciszka, Jan Paweł II powiedział, że zamierza ujawnić trzecią tajemnicę przekazaną przez Maryję. Kościół ogłosił jej „oficjalną” treść, ale nie ujawnił najważniejszej części, która dotyczyła III wojny światowej, katastrof naturalnych, przybycia istot pozaziemskich oraz ponownego przyjścia Chrystusa. Prawdziwa trzecia tajemnica mówi też o korupcji za murami Watykanu, podziale w łonie Kościoła oraz o boskiej karze, dużo dotkliwszej od potopu, w której życie straci dwie-trzecie ludzkości.

Niestety, jedyna żyjąca świadek objawień w Fatimie, siostra Łucja dos Santos, wolała ugiąć się pod naciskiem kościelnych władz i wybrała milczenie. To dlatego Matka Boska płacze teraz krwawymi łzami i wybrała do głoszenia swojej nowiny mnie – świeckiego człowieka, ponieważ nie obowiązują mnie żadne przysięgi. Nie da się mnie uciszyć czy przekupić. Mówię jak jest – nie przepuszczam prawdy przez żadne filtry.

Pojawiło się wiele publikacji na temat objawień w Fatimie, według których nie był to cud, a raczej spotkanie z inną, wyższą inteligencją, być może o rodowodzie pozaziemskim. Zwracano uwagę na fakt, że wiele elementów tych wydarzeń przypomina współczesne spotkania z UFO. Co pan o tym sądzi?

Gdy objawiła mi się Maryja zauważyłem, że wyłania się ona z wnętrza jasnej kuli. Nie ja jedyny o tym mówię. Istnieje wielu świadków, którzy podczas objawień widzieli, a nawet sfotografowali kule światła. Pojawiają się one, ponieważ wysoko rozwinięte istoty przemieszczają się z jednego kosmosu do drugiego dzięki urządzeniom, które składają się z tej samej materii, co ich ciała. Kiedy przybywają do naszego fizyczno-materialnego wymiaru mogą sprawiać, że ich pojazdy stają się widoczne dla ludzkich oczu dzięki procesowi materializacji – zestalania energii. Nauka obcych jest dla nas niczym science-fiction i jest w pełnej harmonii z prawami kosmosu, pozwalając im na kontrolę żywych komórek.

Za swój cel uznaje pan niedopuszczenie do unicestwienia Ziemi. Co siły, z którymi się pan kontaktuje mówią o obecnej sytuacji na naszej planecie? Jakie jest ich zdanie na temat konfliktu koreańskiego, syryjskiego, terroryzmu, kryzysu ekonomicznego i innych problemów? Jaki będzie finał tych wydarzeń?

Odkąd człowiek nauczył się wykorzystywać energię jądrową i prowadzić nad nią testy i badania, istoty z kosmosu starają się nas od tego odciągnąć, zarówno przez bezpośredni kontakt z politykami i głowami kościołów, jak i poprzez swoich wysłanników – ludzi, którzy przestrzegają przed wypływającym z tego zagrożeniem. Egoistyczne interesy władzy przeważają jednak nad zasadami moralnymi i niestety dziś nasza planeta to tykająca bomba zegarowa, która może wybuchnąć dosłownie w każdej chwili.

Sytuacja na Ziemi jest krytyczna i nieodwracalna, ponieważ za światową polityką i ekonomią stoi lobby osób, które zaprzedały dusze Złemu – potędze, którą nazywam „Antychrystem” i którą unicestwić może jedynie wcielony Jezus.

Wieczni rywale, wielkie mocarstwa – USA i Rosja, skupiają wokół siebie grupę krajów, które za wszelką cenę chcą dysponować bronią jądrową. Przy Stanach Zjednoczonych stoi Izrael, Wielka Brytania, Francja, Pakistan i Indie, przy Rosji – Chiny, Korea Północna, Iran i kraje Bliskiego Wschodu. Korea już zagroziła rozpętaniem trzeciej wojny. Chiny szachują USA swoją gospodarczą dominacją. Izrael z kolei wiele razy ogłaszał gotowość do ataku na Iran, a następny ogólnoświatowy konflikt może zacząć się, gdy zamiast tego skieruje on swe rakiety na Syrię.

Stoimy zatem w obliczu poważnego kryzysu. Jeśli dojdzie do wojny jądrowej, rozpocznie się czas apokalipsy, przed którym kosmiczne istoty ostrzegają od 50 lat i o czym wspomina też Matka Boża.

Na zanieczyszczanie planety przez człowieka, który niszczy swoją rodzicielkę, Matka Ziemia, która jest rodzajem makroorganizmu, reaguje wstrząsami sejsmicznymi i innymi katastrofami. Siła żywiołów rzuci na kolana żyjących w zobojętnieniu, niezważających na swe czyny ludzi i sama postara się zniwelować zło potęg, które dążą do rozpętania kolejnej wojny.

Ludzie niestety nie boją się już Boga i wierzą, że to oni posiadają nad wszystkim supremację, że znajdują się w centrum kosmosu, podczas gdy tak naprawdę są tylko małym zagubionym we wszechświecie pyłkiem. Człowiek uczy się miłości, solidarności i braterstwa tylko w okresie, gdy sam cierpi. Bóg zdejmuje wtedy z jego oczu zasłonę materializmu i pokazuje cudowne znaki: stygmaty, płaczące figury, jaśniejące kule czy symbole zakodowane w kręgach zbożowych. Dzięki temu ludzie mogą powrócić na swą duchową ścieżkę. Co więcej, przed kolejnym przyjściem Chrystusa, Bóg objawi się całej ludzkości.

Istoty z kosmosu inspirowały i wpływały na wielu naukowców, filozofów, polityków, wojskowych czy przywódców religijnych, kierując ludźmi, by rozwijali wartości, które mogą pomóc przetrwać naszej cywilizacji. Ukazywali oni cuda i znaki w uniwersalnej formie, jednak ich nawoływanie trafia w próżnię. Sam mówię o tym od wielu lat, także w środkach masowego przekazu w największych krajach świata, takich jak Rosja czy USA, kierując przy okazji swoje słowa do przywódców religijnych i politycznych.

Garstka rządzących i zaślepione masy mogą skazać miliony ludzi na nuklearny holokaust. Jeśli się on rozpocznie, przybysze z kosmosu zatrzymają go w ciągu ośmiu minut. Potem, dokonując inwazji na Ziemię, zabiorą z niej miliony ludzi – szczególnie dzieci, które mają w sobie „gen duchowości” (są to osoby pokojowe, uduchowione, prawe; posiadają takie cechy, o których mówił Jezus w „Kazaniu na górze”). Należy zapewnić im bezpieczeństwo, aby mogli potem ponownie zasiedlić planetę, która zostanie poddana „wielkiemu oczyszczeniu”.

Czym jest ów „mroczny moment”, do którego zbliża się ludzkość? Co z przyszłością Kościoła?

Dojdzie do niego, ponieważ człowiek nieustannie przeciwstawia się boskiemu prawu, zmierzając w kierunku samounicestwienia i zapominając, że celem naszych kolejnych wcieleń jest postęp duchowy – ewolucja i osiąganie wiedzy – stanu jedności między człowiekiem a Bogiem.

Kościół Katolicki był niegdyś szafarzem „powszechnych prawd”, ale manipulował nimi przez wieki, wpuszczając w swe szeregi Szatana. Kiedy Jezus wróci jako sędzia, najpierw wezwie przed swoje oblicze przedstawicieli Kościoła, zrobi wielką czystkę, oddzieli to, co zepsute i przywróci ubogi kościół, o którym nauczają misjonarze i duchowni z ulicy.

Kim dokładnie są owi „przybysze”, o których pan ciągle wspomina? Czy to mieszkańcy innych wymiarów? Czego chcą od ludzi?

Kosmos zamieszkują różne byty, żyjące w różnych wymiarach. My, Ziemianie, jesteśmy na najniższym stopniu ewolucji – w wymiarze trzecim, gdzie duch musi dokonywać kilkukrotnej inkarnacji w celu zyskania doświadczenia i wiedzy, dzięki którym staje się człowiekiem-aniołem.

Ale prawdziwi aniołowie to nie tylko istoty eteryczne – to także żywe stworzenia, tyle że dużo bardziej zaawansowane od nas pod względem rozwoju naukowego i świadomości, żyjące w innych wymiarach. Przybywają, aby pomagać nam w rozwoju i działać jako łącznicy z jeszcze wyższymi wymiarami.

Istoty te są częścią Międzygwiezdnej Konfederacji, są „misjonarzami kosmosu”. Byty z piątego wymiaru i wyższych nie potrzebują już ciał fizycznych i mają formę czystej energii – ciała astralnego. Są to istoty ze światła, które w tradycji katolickiej nazywamy aniołami bądź archaniołami. Pochodzą z kosmosu. Musicie bowiem wiedzieć, że „niebo” istnieje naprawdę. Nie jest to jakieś abstrakcyjne miejsce, ale realny obszar we wszechświecie. Nadrzędnym archaniołem, głową istot ze światła, jest właśnie Jezus. Istota zwana Ojcem – Adonai, żyje w siódmym wymiarze. To czysty duch.

Ale na szczycie drabiny wymiarów jest jeszcze coś, co nazywam „Omni” – twórcza boska inteligencja, kosmiczny duch, który tworzy życie i całe nieskończone uniwersum. On istniał zawsze i jest tożsamy z tym, co nazywamy „Duchem Świętym”.

Jest nawet miejsce w Ewangelii, gdzie Jezus mówi o hierarchii kosmosu. Kiedy Piłat zapytał go, czy jest on królem żydowskim, odpowiedział: „Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd”. Odnosił się tu do konkretnych istot, które odwiedzają naszą planetę, ale nas nie atakują. Ich wizyty przyczyniają się do wzrostu świadomości wśród ludzi i przygotowują nas na nadchodzące zdarzenia. Przy okazji obcy starają się uświadomić człowiekowi, jak niebezpieczne jest sprzeciwianie się naturze poprzez tworzenie broni jądrowej.

Z kolei obce istoty o negatywnym usposobieniu nie mają możliwości podróżowania po kosmosie i przemierzania wielkich odległości. Potrzeba bowiem do tego zaawansowanej technologii, a żeby ją wypracować, trzeba też ewolucji moralnej w zakresie uniwersalnych zasad miłości, pokoju i sprawiedliwości.

Cywilizacja, która dba jedynie o rozwój naukowy jest kandydatką do autodestrukcji. To właśnie dzieje się z ludzkością. Wszystkie książki czy filmy na temat UFO promują wizerunek wrogich obcych – najeźdźców z kosmosu. Inni mówią nawet, że kosmici to wymysł tajnych służb mający na celu informacyjną manipulację społeczeństwem. Być może władza ukrywa prawdę na ten temat dlatego, że chce trzymać ludzi w stałym poczuciu strachu…

Spotykał się pan z wieloma światowymi przywódcami. Co chciał pan im przekazać? Jak reagowali na stygmaty i wiadomość od Maryi?

Jestem „posłańcem”, a moim zadaniem jest dostarczenie wiadomości od niebiańskich istot, której potwierdzeniem są znaki na moim ciele. Każdy człowiek obdarzony jest jednak wolną wolą – obstaje przy Bogu, albo przy Złym. Na tym kończy się moja rola. Kiedy ludzie staną jednak na Sądzie Ostatecznym, nie będą mogli powiedzieć, że nie byli napominani.

Pamiętam m.in. spotkanie z Michaiłem Gorbaczowem w Madrycie. Przedstawiła mnie mu królowa Zofia. 18 lutego 2011 r., kiedy publicznie skrytykował on rosyjską władzę i oligarchów, napisałem do niego list, że to, co zrobił było jak „głos mędrca wołającego na pustyni”…

A co z życiem w kosmosie? Czy uważa pan, że niedługo skontaktują się z nami obcy? To chyba najważniejsza część przekazu Giorgio Bongiovanniego. Czy będą oni do nas przyjaźnie nastawieni?

Ludzkość musi przygotować się na to, że w przyszłości zostanie częścią wielkiej kosmicznej rodziny. Człowiek będzie podróżował po kosmosie i poznawał inne formy życia. Żyjemy, żeby odkrywać, uczyć się i rozwijać swoją cywilizację, ale żeby móc to kontynuować na wyższym stadium, musimy przejść przemianę, wejść na wyższy poziom i zrównać się z aniołami – przejść duchową szkółkę, która uczy uniwersalnych wartości i pozwala dostrzec wszechobecność Boga.

Moim celem jest ujawnianie intencji przedstawicieli innej cywilizacji. Ma to pomóc przygotować się ludzkości na spotkanie z istotami, które możemy uważać za „starszych braci” dbających o nasz rozwój. Trzeba jednak pamiętać, że w naszym społeczeństwie zagnieździły się złe siły w postaci polityków, którzy przekonują ludzi, że pozaziemianie to istoty wrogie, chcące podbić planetę.

Obcy jednak są doskonale świadomi tego, że konsekwencje pierwszego kontaktu z nimi mogą mieć dla naszej cywilizacji traumatyczne następstwa, dlatego manifestują się oni jedynie przed wybranymi ludźmi. Chcą najpierw sprawdzić, jak to zniesiemy.

Jak ludzie reagują na pana słowa? Czy pamięta pan swoją wizytę w Polsce? Czy w pana wizjach pojawia się coś na temat naszego kraju?

Osoby, które zrozumiały moje słowa, zmieniły swe życie. Przebudziły się w masie ludzi czczących wartości doczesne i wybrały życie, choć niekoniecznie musiały słuchać mnie, ponieważ nikogo nie nawracam, ani nie założyłem żadnego stowarzyszenia religijnego.

Polska jest z kolei częścią Matki Ziemi i dlatego również z tego kraju pochodzić będą dusze, które wybrał Chrystus…

 

źródło:http://strefatajemnic.onet.pl/teorie-spiskowe/stygmatyk-ktory-wierzy-w-ufo,2,5534055,artykul.html

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

AN KANA TE – LITTLE GRANDMOTHER – Kiesha Crowther

%d bloggers like this: