RAK JEST TO TYLKO NIEDOBÓR WITAMINY B17 – AMIGDALINY

rak

 

Ujawniamy szokującą prawdę! Rak nie jest chorobą, ale bardzo dochodowym biznesem!

 

Wszyscy boimy się raka, ponieważ w naszym otoczeniu są ludzie, którzy cierpią z tego powodu! Wydaje nam się, że nie można pokonać tej śmiertelnej choroby! Jednak musimy powiedzieć, że rak nie jest prawdziwą chorobą! Rak jest firmą, której płacimy wysokie opłaty!

Naszym celem jest przekonanie, że nie ma takiej choroby jak rak, gdyż jest to tylko niedobór witaminy B17 (Amigdalina). Z tego względu należy trzymać się z dala od zabiegów chirurgicznych, promieniowania, chemioterapii i innych konwencjonalnych metod leczenia.

W przeszłości wielu ludzi, głównie marynarzy, umierało z powodu szkorbutu, to okazało się nie jest prawdziwa choroba, ale tylko niedobór witaminy C.

Wierzymy, że w tym przypadku jest tak samo! Branża raka to ogromny biznes z którego firmy wyciągają miliardy złotych rocznie! Ten biznes rozkwitł po II wojnie światowej!

Jednakże, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że lekarstwo zostało znalezione dawno temu, wniosek jest bardziej niż jasny: rak wypełnia kieszenie kolonizatorów.

Jak można uniknąć raka, wykonując te proste wskazówki:

Najważniejsze to nie wpadać w panikę! Zbadaj swój stan zdrowia i postaraj się wykryć rodzaj nowotworu.
Ze względu, że rak to tylko niedobór witaminy B17, to zapobiegawczo spożywaj morele/pestki.
Kiełki pszenicy są bardzo silnym lekiem przeciwrakowym, bogaty w przeciwutleniacze oraz najsilniejszy związek przeciwrakowy leatryl (wyekstrahowana forma witaminy, znajduje się również w pestkach jabłek)
Amigdalina wytwarzana jest w Meksyku, a następnie rozpowszechniana na cały świat, wszystko za sprawą prawa medycznego, które zakazuje produkcję amigdaliny.

Dr Harold W. Manner, autor książki „Śmierć raka”, twierdzi, że amigdalina leczy raka w ponad 90% przypadków!

Amygdalina (witamina B17) występuje w:

Pestki owoców lub zbóż (nasiona) posiadają największe stężenie. Wśród owoców zaliczamy: gruszki, jabłka, morele, suszone śliwki i brzoskwinie.
Nasiona: sezam i siemię lniane (materiał siewny lnu).
Kasze owsiane, zaprawy pszenicy blokowej, jęczmień, ryż brązowy, żyto.
Wszystkie rodzaj fasoli oraz groch.
Morwa (pestki).
Gorzkie migdały (najbogatszym źródłem witaminy B-17 w przyrodzie).
Jagody, czarna morwa, malina i truskawka.
Drożdże piwowarskie i ryż nieobrobiony.
Produkty w których najbardziej absorbowalna jest witamina B17:

Morele (pestki)
Jagody, Owoce czarnego bzu
Nasiona z owoców takich jak wiśnie, jabłka, gruszki, brzoskwinie, śliwki, Fasola fava, Migdały, Maliny, Sorgo, Orzechy makadamia, Truskawki, Jeżyny, Pszenica, Gryka, Fasola limeńska, Jęczmień, Cynamon, Kiełki fasoli, Proso

Żródło:

Reklamy

Badania udowadniają, że połowa pacjentów chorych na raka jest zabijana chemią w przeciągu 30 dni

Chemioterapia zabija

 

Niezależnie od tego na ile lekarze próbują wcisnąć leczenie chemioterapią, nie jest ona najlepszym rozwiązaniem w walce z rakiem, ponieważ nowe badania wykazują, że aż 50 procent pacjentów jest zabijana przez leki – nie przez sama chorobę.

 

a

 

 

Naukowcy z z Instytutu Zdrowia Publicznego i Badań Nad Rakiem w Wielkiej Brytanii przeprowadzili przełomowe badania analizujące po raz pierwszy liczbę chorych na raka, którzy ZMARLI w ciągu 30 dni OD ROZPOCZĘCIA CHEMOTERAPII – wskazując, że to LECZENIE, a nie rak był przyczyną ich szybkiej śmierci.

Patrząc na liczbę zgonów w szpitalach w całej Wielkiej Brytani, naukowcy zauważyli alarmująco wysoki stopień śmiertelności związany ze stosowana chemioterapią. W całej „Anglii około 8,4 procent chorych na raka płuca, a 2,4 procent chorych na raka piersi zmarła w przeciągu miesiąca” donosi The Telegraph. „… Ale w niektórych szpitalach liczba ta była ZNACZNIE WYŻSZA. W Milton Keynes śmiertelność w leczonym chemoterapia raku płuc wynosiła 50,9 procent, mimo że dotyczyła bardzo małej liczby pacjentów. „

Co więcej, jedno-miesięczny wskaźnik śmiertelności w Lancashire Teaching Hospitals dla osób poddanych, paliatywnej raczej niż leczniczej chemioterapii związanej z rakiem płuc było aż 28 procent.

Źródło: http://www.mostholyfamilymonastery.com/news/landmark-study-shows-half-cancer-patients-killed-chemo-not-cancer/#.V9T5la2TUdV

Tłumaczenie: Renata

Źródło: wolna-polska.pl

To nie sam nowotwór a chemioterapia zabija

 

To nie sam nowotwór a chemioterapia zabija połowę chorych na raka – nowe wyniki badań

 

Szokujące wyniki badań zostały opublikowane w najbardziej prestiżowym czasopiśmie medycznym The Lancet Oncolog, z których wynika że nie sam nowotwór ale chemioterapia zabija połowę chorych na raka.

Po raz pierwszy naukowcy z Public Health England Cancer Research w Wielkiej Brytani zebrali dane dotyczące chorych na na nowotwory, którzy zmarli zaledwie w ciągu 30 dni od rozpoczęcia chemioterapii.
Jak się okazało nawet 50% osób poddanych chemioterapii umiera nie z powodu raka ale samej terapii.

Chemioterapia to inwazyjna i toksyczna metoda uśmiercania komórek nowotworowych.
Niestety nie rozróżnia ona zmutowanych komórek od zdrowych.
W efekcie zabija i jedne i drugie, przy czym w stadiach zaawansowanych tylko te zdrowe.
Z tego powodu, że dojrzałe komórki rakowe zmieniają swój szlak metaboliczny, przestawiając się na pozyskiwanie energii z aerobowego na beztlenowe w procesie fermentacji.

W czasie radio czy chemioterapii uśmiercane są komórki czerpiące energie ze spalania, a nie te w których zachodzi fermentacja, tak więc agresywne komórki mają dostęp do dodatkowej glukozy, z którą nie muszą już się dzielić się z innymi.
Dodatkowo chemioterapia uszkadza system immunologiczny, a to sprawa że w czasie i po terapii pacjenci są osłabieni i poddani na infekcje, które mogą przyczyniać się do wysokiej śmiertelności.

 

 

 

Badania  opublikowane w The Lancet Oncology dotyczą  ponad 23.000 kobiet z rakiem piersi i prawie 10000 mężczyzn z rakiem płuc, którzy byli poddani chemioterapii w 2014, z czego 1383 zmarło w ciągu pierwszych 30 dni do podania chemii.
Śmiertelność w Lancashire Teaching Hospitals w przypadku pacjentów poddawanych leczeniu z powodu raka płuc wynosiła 28%,z kolei w Milton Keynes aż 50,9 %.

Według dr Jem Rashbass z Public Health England, chemioterapia jest istotnym elementem leczenia raka.
Sam on jednak przyznaje, że chemioterapia jest bardzo toksyczna i  fatalne  skutki uboczne.
Dlatego tak trudne jest ustalenie właściwego balansu w leczeniu agresywnych form raka.
Z tego powodu wybrane szpitale szpitale zostały poproszone o sprawdzenie danych, analizę i przesłanie kart chorobowych pacjentów.

W wyniku zebranych danych i ich analizy autorzy badania zaapelowali do lekarzy, by byli bardziej ostrożni we wdrażaniu toksycznego leczenia i wyborze terapii.
Zauważyli słusznie zresztą, że u niektórych, zwłaszcza starszych i z osłabionym układem immunologicznym pacjentów lepiej jest zastosować inne mniej inwazyjne metody lub nawet zrezygnować z leczenia.

Myślę, że to ważne, by pacjenci byli świadomi, że istnieje realne zagrożenia życia przy poddaniu się chemioterapii. A lekarze powinni być bardziej ostrożni , przy jej stosowaniu.
prof. David Dodwell, Instytut Onkologii, St James Hospital w Leeds, Wielka Brytania
Źródło

Szpitale uczestniczące badaniu zapewniły, że dołożą wszelkich starań by upewnić się, by chemioterapia była bezpieczna w przypadku każdego pacjentaw administrowanych przez nie ośrodkach.

Naukowcy od lat poszukują bezpiecznych i skutecznych sposobów leczenia raka, ale z powodu nacisków i lobbingu korporacji farmaceutycznych, które czerpią olbrzymie zyski z kosztownych zabiegów, naturalne substancje pomimo potwierdzonych wyników badan nie są wdrażane, a wręcz potępiane i ośmieszane w domenie publicznej na rzecz kosztownych, aczkolwiek szkodliwych ryzykownych zabiegów.

 

 

ANTYNOWOTWOROWE PRODUKTY

Medyczne oszustwo – chemioterapia „dokarmia” raka

Medyczne oszustwo – chemioterapia „dokarmia” raka

 

Znalezione obrazy dla zapytania chemioterapia

 

Plaga raka rośnie w siłę. Zabiera starców, młodych, dzieci… Diagnoza=(najczęściej)chemioterapia. A co gdy lekarstwo okazuje się być trucizną? A skuteczniejsze metody piętnowane są jako czyste szaleństwo? Najnowsze badania pokazują, że chemia to kolejna pomyłka systemu „ochrony” zdrowia… Dopóki są to rozważania czysto teoretyczne można się oburzać i wymądrzać. Gorzej gdy dotyka to kogoś bliskiego, kogoś, kto jest dla ciebie całym światem. Wtedy pewność siebie słabnie. Wybór nie jest tak jasny. Co wybierzesz? Akceptowane społecznie zabójstwo/samobójstwo, czy napiętnowaną społecznie samotną walkę o życie…

rak
Diagnoza to nie wyrok.

Nowe fakty

Skuteczność chemioterapii stanęła pod dużym znakiem zapytania. Badania naukowców z Fred Hutchinson Cancer Research Center w Seattle, w stanie Washington, wykazały, żestosowanie chemioterapii przyczynia się do rozwoju guza i może powodować kolejne przerzuty. „Jedyna najlepsza metoda” zamiast leczyć, szkodzi pacjentom…

Odkrycie to jest niezwykle szokujące. Chemioterapia jest sama w sobie agresywna, zabija zarówno komórki rakowe, jak i zdrowe prowadząc do osłabienia chorego i ogólnego wyniszczenia organizmu. Wmawia się nam jednak, że jest to konieczne, aby osiągnąć pozytywne rezultaty. Poświęcenie idzie jednak na marne…

Naukowcy z Seattle badali dlaczego komórki rakowe w warunkach laboratoryjnych reagują na chemię prawidłowo, natomiast gdy stosuje się ją u pacjenta już tak się nie dzieje. Przypadkowo odkryliże chemioterapia mobilizuje zdrowe komórki do uwolnienia białka, WNT16B, które karmi komórki nowotworowe i w konsekwencji przyczynia się do rozwoju choroby. Dodatkowo trwałemu uszkodzeniu ulega również DNA zdrowych komórek.

Nie-efektywność chemioterapii

Badania te tłumaczą jednocześnie częstą tendencję przy leczeniu raka – dlaczego  po początkowej poprawie (zmniejszeniu guza), następuje nagłe pogorszenie.

Jak wyjaśnia współautor badania Peter Nelson z Fred Hutchinson Cancer Research Center w Seattle, Washington„WNT16B, gdy jest wydzielane, współpracuje z okolicznymi komórkami nowotworowymi powodując ich wzrost, rozprzestrzenianie się i co najważniejsze oporność na dalsze późniejsze leczenie – i dodaje – Nasze wyniki wskazują, że uszkodzenie łagodnych komórek, może prowadzić do zwiększenia się tempa wzrostu guza.”

Lekarze ślepi na fakty

Opublikowane w czasopiśmie Nature Medicine, wyniki badań, zostały niestety zignorowane przez główny nurt społeczności naukowej. Chemioterapia i zabieg chirurgiczny to dwa najczęściej stosowane zabiegi, a w wielu krajach jedyne legalne (sic!).
Badacze, próbują zrobić „dobrą minę, do złej gry”, twierdząc, że odkrycia te otwierają drogę do badań nad nową, ulepszoną terapią, np. poprzez wykorzystanie przeciwciał do WNT16B w połączeniu z chemioterapią.

Prawda niestety jest taka, że ulepszona terapia póki co nie istnieje, a na dzień dzisiejszy chemioterapia bardziej szkodzi niż pomaga, o czym nie dowiemy się od lekarza, który wskaże, że jest to jedyny skuteczny sposób postępowania z rakiem.

Jak podsumował to dr Raghu Kalluri, autor podobnego badania, opublikowanego rok wcześniej w czasopiśmie Cancer Cell „Bez względu na to jakie manipulacje wykonujemy przy nowotworze, mogą one doprowadzić do namnażania komórek nowotworowych i kolejnych przerzutów, i to jest właśnie to, co w ostateczności zabija pacjentów.”

Skoro chemioterapia okazuje się być, nie dość, że bezwartościowa, to jeszcze wyniszczająca i szkodliwa dla pacjentów, każdy kto będzie chciał naprawdę wyzdrowieć, będzie musiał sięgnąć po alternatywne metody leczenia. W ten sposób organizm nie spustoszony działaniem chemii, ma większe szanse na wyzdrowienie.

Rak i biznes

Paradoks polega na tym, że szkodliwa chemia jest uznawana za jedyne lekarstwo i dobrodziejstwo współczesnej medycyny, z kolei jakiekolwiek inne metody nazywa się szarlataństwem i naciąganiem naiwnych chorych… Chemioterapia jest jednoznacznie  promowana przez publiczne systemy ochrony zdrowia, a przy tym bardzo kosztowna. Inne metody są w wielu krajach nielegalne lub jak w Polsce, „praktycznie”  nielegalne.

Niestety badania (konwencjonalnej medycyny!) wykazują, że jest dokładnie odwrotnie. Mimo tego chemioterapia, choć szkodliwa, nie może zostać strącona z piedestału, gdyż poprzez  olbrzymie ceny leczenia napędza wielki farmaceutyczny rako-biznes kosztem życia, zdrowia i szczęścia milionów pacjentów i ich rodzin. Ostatnio powstały także oferty ubezpieczyli, którzy jak mniemam dostrzegli w tym także możliwość zarobku (http://rakowiwspak.pl).

Alternatywne metody leczenia raka

W Polsce również, w odpowiedzi na raka pacjent otrzymuje chemię lub zabieg chirurgiczny. Zawsze można jednak poszukać alternatywnych metod, nawet poza granicami naszego kraju. Są to przeważnie terapie nieinwazyjne, które zamiast zabijać raka wraz z pacjentem, ukierunkowane są na maksymalne wzmocnienie układu odpornościowego i całego organizmu.

Do najbardziej popularnych i skutecznych należą m.in. terapia Gersona (opierająca się na specjalnie dobranej diecie antyrakowej i oczyszczaniu organizmu) oraz podawanie wysokich dawek witaminy C i witaminy D.

Dla wielu metody te wydają się śmieszne i mało wiarygodne. Jednak podczas gdy chemia mobilizuje zdrowe komórki do dokarmiania raka, metody naturalne (tj. terapia Gersona) robią coś odwrotnego, dają siłę chorym komórkom do odnowy i zdrowym do wsparcia tej walki. Dostępne są statystyki pokazujące iż skuteczność tych metod przewyższa sukcesy metod konwencjonalnych.  Niestety wybór tej drogi wiąże się nierzadko z ostracyzmem społecznym. Jednak gdy masz do wyboru życie lub akceptację otoczenia, może warto zastanowić się czy konformizm jest najlepszą drogą?

Są „żywe dowody”, również w Polsce, że metody takie jak terapia Gersona są skuteczne, że są drogą do nowego życia w zdrowiu i radości. Są też pełne oddziały umierających dzieci, dla których chemia jest jedyną nadzieją i wyrokiem śmierci… Czy musi tak być??

 

 

 

 

Uwaga! Powyższy tekst jest tekstem autorskim powstałym w oparciu o materiały źródłowe. Nie stanowi on porady, ani zalecenia. Nie zastępuje porady lekarskiej!

txt.EcoZen

fot. freeimages.com

źródła:

http://www.nydailynews.com/life-style/health/shock-study-chemotherapy-backfire-cancer-worse-triggering-tumor-growth-article-1.1129897

http://www.naturalnews.com/038811_chemotherapy_tumor_growth_fraud.html

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3677971/

Przydatne linki:

http://www.terapiagersona.com.pl/

http://leczenieraka.blogspot.com/2009/01/terapia-dr-gersona-w-warunkach-domowych.html

skuteczność terapii Gersona: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9359807?ordinalpos=4&itool=EntrezSystem2.PEntrez.Pubmed.Pubmed_ResultsPanel.Pubmed_RVDocSum

 

Źródło:

AMIGDALINA WITAMINA B17 – Cyto Pharma zajęła stanowisko nt. podróbek B17

Oryginalna Amigdalina

(produkcja B17 na rynek Amerykański pod nazwą NOVODALIN, ponieważ FDA nie dopuszcza do sprzedaży B17 pod nazwą AMIGDALINA, stąd też B17 na rynek Amerykański produkowana jest z inną ETYKIETĄ, czyli pod nazwą NOVODALIN, ten produkt możecie spokojnie zakupować, ponieważ w środku pudełeczka jest jeden i ten sam suplement, różnicą są tylko inne etykiety, a ściślej górna nazwa produktu… )

Jeśli chodzi o amigdaline w wersji NOVODALIN oryginał rozpoznacie Państwo min po dodatkowej naklejce na górze opakowania, gdzie są zawarte informacje Cytopharmy oraz  min podana jest jej amerykańska strona

 

 

Tak samo jest w przypadku ROZTWORU B17, czyli zastrzyków, poniżej przedstawiam dwie wersje tego samego produktu:

TEN SAM SUPLEMENT czyli PRUNUS ARMENIACA, 3 gramy roztworu po 10 ml 

( produkcja Meksyk)

 

 

***

AMIGDALINA WITAMINA B17 – Cyto Pharma nt. podróbek, czyli ciąg dalszy oszukiwania chorych ludzi…

Na temat podrabiania Amigdaliny z Cyto Pharmy pisałam już ponad rok temu:

AMIGDALINA WITAMINA B17 – uwaga na podróbki z Chin (!)

Temat powraca i jak widać o tym piszę już oficjalnie sama Cyto Pharma, podając konkretne strony i nazwisko, więc coś musi być na rzeczy…

 

Screenshot_2015-02-13-21-27-22

 

Pełen opis i informacje Cyto Pharma umieściła na swojej stronie:

http://www.cytopharmaonline.com

Bardzo mi szkoda osób, które pragną ratować swoje zdrowie, które tak bardzo pragną żyć… zakupują z ufnością B17, i… nie wiadomo co jest w środku pudełeczka… 😦

Dzięki Bogu chory Wojtek trafił na osoby, które naprawdę oferują w zawartości pudełeczka Amigdalinę – B17 ( ponownie dziękuję w imieniu chorego za Dar Serca dla Wojtka) i wiem, że nie musi obawiać się tego co jest w środku, czyli czy biała tabletka jest Amigdaliną, czy też nie…

Chory na raka płuc Wojtek, miał przeżuty do mózgu, do kośćca… Badanie PET – CT ,które odbył około miesiąc temu, nie wykryło zmian ogniskowych w mózgu, ani w kośćcu, są jeszcze milimetrowe ( 3 – 4 mm) guzki w płucach, ale dzięki Bogu dla Niego, choroba się cofa… Bo trafił na osoby, które bezinteresownie przekazują Mu, tę PRAWDZIWĄ Amigdalinę, witaminę B17…

To co zasiejesz, to do Ciebie wróci… Kochani, ten Wasz Dar Serca dla Wojtka, te dobro do Was powróci, dziękuję…

 

W Miłości i Świetle

Ninhursag

 

 

 

DZIAŁANIE WITAMINY C W ŚWIETLE BADAŃ NAUKOWYCH

 

 

Wypowiedź Linusa Paulinga – dwukrotnego laureata Nagrody Nobla.

Pauling Linus Carl (1901-1994), chemik i fizyk amerykański, profesor (1931-1963) w California Institute of Technology (Pasadena), dyrektor Gates and Crellin Laboratories of Chemistry (1936-1958), profesor w University of California w Santa Barbara (1967-1969), w Stanford University (od 1974) oraz członek Center for the Study of Democratic Institutions (Santa Barbara), prezes (od 1949) Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego. Członek PAN (1967).

 

Witaminami i ich wpływem na zdrowie człowieka zacząłem się interesować przeszło 25 lat temu. Od tego czasu nauka poczyniła wielkie postępy. Jednym z ważniejszych odkryć w dziedzinie witamin było ustalenie, że istnieje różnica między ilością danej substancji odżywczej, jaka niezbędna jest do życia człowieka (am. RDA-Recommended Daily Dietary Allowances), a ilością optymalną. Witaminy najogólniej mówiąc, charakteryzują się toksycznością tak niewielką, że przyjmowanie ich w ilościach nawet 1000 krotnie większych niż ustalone (RDA) nie jest szkodliwe. Od przedawkowania witamin jeszcze nikt nie umarł. Lekarze i dietetycy na ogół ostrzegają przed nadmiarem witamin, wskazując groźne działania uboczne. Tymczasem nie ma dowodów na to, by zbyt duża ilość tych substancji rzeczywiście była szkodliwa.

Witamina C jest pod pewnym względem specyficzna. Otóż większość zwierząt, tj. 99,9% wytwarza ją samoistnie w obrębie komórek własnego ciała i nie musi spożywać jej w pokarmach.

Zwróćmy uwagę, że w tym, co jedzą myszy, psy lub koty nie ma witaminy C. Producenci żywności dla tych zwierząt wiedzą, że muszą dodawać do niej wiele innych witamin, oprócz tej właśnie. Wśród istot żywych, które potrzebują witaminy C, są: świnki morskie, niektóre ryby i ptaki, zwierzęta z grupy naczelnych i ludzie.
Więcej szczegółów na ten temat tutaj.

Aby obliczyć jakie ilości witaminy C potrzebne są organizmowi człowieka, ustalmy najpierw, w jakich ilościach produkowana jest ona w komórkach zwierząt, które pod tym względem są samowystarczalne. Optymalna dawka dla ludzi powinna być proporcjonalna do wagi ciała.
Zwróćmy uwagę, że pożywienie małp zawiera blisko 50 razy więcej interesującej nas substancji niż żywność człowieka. Ludzie zajmujący się hodowlą małp do celów eksperymentalnych doskonale wiedzą, że podawanie zwierzętom dużych ilości witaminy C jest niezbędne. Optymalną dawkę dla małp ustalili metoda prób i błędów. Ciekawe, że w stosunku do ludzi nie poczyniono jeszcze takich ustaleń.

Ja sam zażywam 18 g witaminy C dziennie. Najbardziej odpowiada mi wodny roztwór kwasu askorbinowego i askorbinianu sodu. Istnieje także inna forma witaminy C-palmitynin askorbinowy, który rozpuszcza się w tłuszczu. Istnieje wielu zwolenników tej postaci witaminy, gdyż działa ona antyutleniająco.
Moim zdaniem, korzystniejsze jest zażywanie witaminy E, która jest antyutleniaczem rozpuszczalnym w tłuszczach i witaminy C-rozpuszczalnej w wodzie. Działanie tych obu substancji wzajemnie się uzupełnia.

Celem prowadzonych przeze mnie blisko 25 lat badań naukowych było ustalenie optymalnych dla człowieka dawek witamin. Stan wiedzy w obecnej chwili wykuje, że im więcej spożywa się witaminy C, tym lepiej dla zdrowia. Każda dodatkowa dawka ma korzystny wpływ na stan organizmu. Jeśli codziennie przyjmiesz tabletkę witaminy, to wraz z tym, co spożywasz w pokarmach, przyjmiesz jej blisko dwa razy więcej, niż wskazuje norma.

DZIAŁANIE WITAMINY C W ŚWIETLE BADAŃ NAUKOWYCH

Brytyjskie czasopismo medyczne „The Lancet” opublikowało wyniki badań przeprowadzonych wśród ludzi starszych. Stan Zdrowia osób przyjmujących witaminę C, jest dużo lepszy niż tych, którzy jej nie zażywali. Poprawę kondycji i samopoczucie zapewnia starszym pacjentom nawet niewielka dawka, tzn. 60 mg witaminy dziennie. Moim zdaniem, jeśli zwiększy się ją dziesięciokrotnie, a nawet stukrotnie, efekty będą coraz lepsze.

Literatura fachowa na temat witaminy C i lipidów liczy obecnie już blisko 250 pozycji. W ponad 80 pracach omawia się jej relacje z cholesterolem. Wyniki tych studiów są szczególnie interesujące.
Okazuje się, że przyjmowanie witaminy C przywraca do normy poziom cholesterolu osobom, u których jest on zbyt niski, utrzymuje go bez zmian tam, gdzie jest prawidłowy i obniża wszystkim tym, którzy poziom cholesterolu mają za wysoki. Witamina C podwyższa także poziom we krwi lipoproteiny dużej gęstości (HDL), czyli „korzystnego cholesterolu”. Substancja ta ma pozytywny wpływ na stan naczyń wieńcowych, gdyż wychwytuje cząsteczki cholesterolu w naczyniach krwionośnych i przenosi je do wątroby, gdzie ulegają zniszczeniu.

W 1970 roku opublikowana została moja książka „Witamina C i przeziębienia”. Podjęto wówczas wiele badań klinicznych, które polegały na podawaniu 1g witaminy osobom w różnym wieku przez 6-12 tygodni. Z 38 opublikowanych prac aż 37 potwierdziło korzystne działanie witaminy. Osoby przyjmujące witaminę C, znacznie rzadziej zapadały na choroby grypopodobne niż ci, którzy przyjmowali placebo.

Niektóre z tych badań prowadzone były w niewłaściwy sposób. Osobom skarżącym się na przeziębienie podawano np. 3g witaminy przez 3 dni i przerywano kurację. Nie zauważono wówczas pozytywnego wpływu leku. Kurację jednak należało prowadzić dłużej.

Twierdzenie, iż duże dawki witaminy C nie mają wpływu na choroby przeziębieniowe i wiele innych jest obecnie nie do utrzymania. Podtrzymuję swoją tezę, iż wszyscy powinni regularnie przyjmować tę witaminę. W chwili zaś, gdy pojawią się pierwsze symptomy choroby, należy zażyć 1g tej substancji, a następnie ponawiać tę dawkę co godzinę, aż do ustąpienia choroby.

Dzienne dawki witamin wskazane przez dr-a Linusa Paulinga:

Witamina C: 3-18g
Witamina A ( w postaci beta-karotenu): 30 000- 40 000 jednostek
Witamina B1(tiamina): 30mg
Witamina B2(ryboflawina): 30mg
Witamina B6(pirydoksyna): 50mg
Witamina B12 (cyjanokobalamina): 75 mg
Witamina E: 800 jednostek

Prof. Linus Pauling twierdził, że przyjmowanie witamin w postaci farmakologicznej (tabletek, kropelek, zastrzyków bądź kapsułek) jest nie tylko niezbędne w zapobieganiu chorobom, ale także ekonomiczne. Koszt wskazanej przez Paulinga codziennej porcji witamin jest równy cenie szklanki coca-coli.

Laureat nagrody Nobla /dwóch nagród Nobla/ pisarz, chemik i fizyk dr hab. Linus Pauling, przez całe dziesięciolecia cierpiał pod ostrzałem niezasłużonej krytyki za swoje entuzjastyczne poglądy na temat witaminy C.
Prawdopodobnie największa pogarda spotkała jego wczesne prace poświęcone przeciwrakowemu działaniu tej witaminy c.

Na próżno publikował dowody potwierdzające swoją teorie – lekarze alopaci ani o krok nie ruszyli się z wygodnie okopanych pozycji odrzucających świadectwo o potencjale witamin jako środków leczniczych. Od jakiegoś czasu sytuacja zaczęła się zmieniać na korzyść zwolenników poglądów Paulinga. W 1991 roku placówka ciesząca się renomą w świecie nauk medycznych, Narodowy Instytut Rakowy, zorganizowała sympozjum poświęcone udziale witaminy C w leczeniu chorób nowotworowych. Jednak to wciąż za mało.
Fragmenty książki „Ominąć antybiotyki” (Michael A.Schmidt i wsp.)

Krótko przed śmiercią w 1994 roku, dwukrotny laureat Nagrody Nobla Linus Pauling – napisał na temat terapii dr. Ratha (jeden z czołowych badaczy i lekarzy pasjonatów witaminy C)

RAK JEST WYLECZALNY Z NATURY

 

 

 

RAK JEST ULECZALNY

 

RAK JEST WYLECZALNY Z NATURY

Dr Stanisław Rymsza
(Artykuł opublikowany w tygodniku „Ład” 27 października 1985 r.)
W związku z artykułem R. J. Baja pt. „Adwentyści wobec nowotworów” (Ład nr 33) poczuwam się do obowiązku moralnego i naukowego ukazania wyników moich badań biologicznych nad profilaktyką i autoterapią raka.
Tę wielką sprawę ogólnoludzką zapoczątkował drobny „prywatny” konflikt z medycyną, reprezentowaną przez kilku lekarzy pracujących w klinikach, którzy odmówili mi współpracy, „nie ufając nowinkom biologicznym”. Byłem więc zmuszony uciec się do testu publicznego. W styczniu i lutym 1954 r. w ramach akcji odczytowej TWP wygłosiłem cztery popularnonaukowe prelekcje otwarte o moich badaniach nad rakiem u zajęcy i królików oraz obserwacjach porównawczych chorych ludzi. Umówiłem się ze słuchaczami, aby donosili mi o każdym pozytywnym i negatywnym wyniku zastosowania przedstawionej im mojej metody sterowania samoleczeniem się organizmu w każdym przypadku (wykrytego przez specjalistyczną medycynę) raka u nich i ich bliskich. Odtąd w ciągu 25 lat otrzymałem 46 takich doniesień pozytywnych (guzki sutkowe — 32, nadżerki szyjki macicy — 8, guzy wątroby — 2, induratio penis — 2, nowotwór skóry — l, rak płuc — 1). Negatywnych zaś nie otrzymałem. A te contra factum non valet argumentum, więc nie czekając zaplanowanej początkowo setki (do bilansu procentowego), opisałem te godne uwagi owoce moich zignorowanych przez medyków „nowinek biologicznych” i rozesłałem komunikat do wszystkich uczonych parających się tą problematyką.
Był to wynik moich żmudnych badań: odkrycie nowej prawdy o specyficznej roli kwasu L-askorbinowego (C6H8O6) w tworzeniu się i funkcjonowaniu fagocytów, zdolnych do pożerania komórek rakowych. Mikrobiologicznicznie, ponad wszelką wątpliwość stwierdziłem, że ten kwas (acidum L-ascorbinicum), zwany witaminą C, przekształca bierne leukocyty, zwłaszcza neutrofilne w aktywne fagocyty, które drapieżnie bronią organizm przed wszelką infekcją zewnętrzną i przed neocytozą wewnętrzną, zakłócającą Jego genetyczny porządek rozwojowy, stabilnie zaplanowany w DNA. Pełne zaopatrzenie krwi i limfy w molekuły witaminy C tak potężnie uzbraja tworzące się pod jej wpływem fagocyty i makrofagj, że absolutnie żadne obce mikroorganizmy nie są zdolne rozwijać się w jej środowisku osmotycznym. Tu fagocyty przy pomocy witaminy C rozpuszczają (rozmiękczają) ścianki niepotrzebnych komórek egzogennych (mikroby chorobotwórcze) i endogennych (tkanki martwicowe, neocyty i neoplazy rakowe), a następnie je pożerają, same przy tym ginąc i trupami swymi wypełniając gruczoły chłonne, skąd są systematycznie wydalane do moczu jako tzw. „ciała ropne”, znane powszechnie z elementarnych analiz lekarskich.
W świetle tej prawdy o kwasie L-askorbinowym witamina C, może śmiało awansować do rangi wymarzonego przez ludzkość panaceum. Jeżeli wszyscy będą mieli zawsze swoją krew nasyconą witaminą C, to nie tylko rak, ale również inne dolegliwe cierpienia (grypa, katar, torbiel przyzębna, szkorbut etc.) zostaną wykreślone z rejestru chorób człowieka. Są tu jednak pewne bardzo istotne restrykcje, które przeoczają inni badacze (np. Pauling). Dlatego ich wyniki są połowiczne, a wnioski błędne. Przede wszystkim trzeba sobie uświadomić, ze witamina C nie jest lekiem sensu stricte, lecz koniecznym składnikiem organizmu, jak woda (H2O) i sól (NaCl), których naturalne uzupełnienie należy do kulinarii — nie do terapii. Dopiero brak tych składników lub ich niedobór wywołuje stany chorobowe, wymagające ingerencji medycyny. Takim właśnie deficytowym składnikiem krwi człowieka jest dziś kwas L-askorbinowy (C6H8O6), którego ubytek powiększa się coraz bardziej w miarę postępu technizacji życia codziennego (wibracja, promieniowanie, hałas, ultradźwięki) i chemizacja pokarmów (konserwacja, dezynfekcja, dezynsekcja). Szczególnie szkodliwa tu jest pironizacja żywności, zapoczątkowana wkrótce po wynalazku ognia, a dziś doprowadzona do perfekcji. Surówki spożywa człowiek coraz rzadziej. A więc, w rezultacie deficytu witaminy C w jego krwi, rozwijają się tzw. „choroby cywilizacyjne”, pośród których rak zajmuje czołowe i najgroźniejsze miejsce pobudzając uczonych (Rosenthal, Galio) do snucia najbłędniejszych hipotez i teorii. Np. nie wiedzą oni, że modny dziś interferon jest bezwartościowym odpadkiem (askorbinofagocytozy) antagonistycznych wirusów, a więc „śmieciem” witaminy C.
Rola witaminy C w organizmie Jest dwojaka. Primo: Jest ona konieczna jako czynnik (enyzm askorbinaza) metabolizmu, bez którego proces życia (przemiana materii) byłby niemożliwy. Secundo: służy fagocytom i makrofagom jako niezbędne narzędzia obrony organizmu przed egzo- i endoinfekcją. Stosownie do tej dwoistej funkcji witaminy C, jej zapas w organizmie dzieli się niejako na dwa magazyny. Pierwszy — bazowy, konstytutywny, stały, metaboliczny, nienaruszalny (na rzecz drugiego). Drugi — obronny, niestały, ilościowo zmienny, w zależności od dopływu z zewnątrz, z pokarmów, zużywalny po zaspokojeniu zapotrzebowań pierwszego (po jego nadmiarze ilościowym).
Normalnie organizm sam wytwarza witaminę C dla obu tych „magazynów” w dostatecznej ilości. Niestety. cywilizacja techniczna permanentnie utrudnia to wytwarzanie oraz niszczy (denaturalizuje) potrzebne do tego surowce pokarmowe. Stąd wiele ludzi nie posiada dostatecznego stężenia witaminy C we krwi, wystarczającego na zaopatrzenie obu tych „magazynów” stale się opróżniających wskutek procesu życia i obrony fagocytarnej. Cywilizacja techniczna prowadzi do tego, te zapas witaminy C zabezpiecza już tylko zaspokojenie konstytutywnych potrzeb metabolizmu i to w coraz uboższym zakresie Na potrzeby obronne mamy jej coraz mniej. Wynaturzony przez technikę i starzejący się organizm wytwarza ją coraz skąpiej, a schemizowane pokarmy dostarczają coraz mniej surowca, przydatnego na to wytwarzanie. Oba te nieszczęścia idą w parze! Na ich tle powstają różne choroby zakaźne, które medycyna nauczyła, się zwalczać za pomocą osobnych szczepionek. Ale wobec neocytozy kancerogennej okazała się bezradna, wskutek niewiedzy o istotnej roli witaminy C w organizmie, gdzie ona stanowi uzbrojenie fagocytów, zabijających i pożerających wszelkie niepotrzebne komórki (neocyty, mikroby, nekroby).
Odkrycia tych niepodważalnych prawd o witaminie C dokonałem na zasadzie: necessitas mater, studiorum. W roku 1952 lekarze stwierdzili, że mój najbliższy przyjaciel jest chory na „raka wątroby z przerzutem na płuca”. Zaproponowali jako jedyny ratunek chirurgiczne usunięcie guza oraz rentgeno- i chemioterapię z gwarancją życia przez 2 lata po operacji. Odrzuciłem tę „łaskę” medycyny i jako biolog na własną rękę podjąłem walkę ze śmiercią człowieka, poświęcając badaniom ponad 400 królików, co zawdzięczam pomocy prof. Jana Dembowskiego, który uwierzył w moją hipotezę intuicyjnie. Po wielu eksperymentach stwierdziłem, że 88 proc. rakowatych królików powróciło do zdrowia po wprowadzeniu dużych dawek witaminy C do ich pożywienia. Dalsze próby, już po wyeliminowaniu dostrzeżonych błędów transplantacyjnych, wykazały 100-procentowe wyzdrowienie zwierząt, dożywianych witaminą C. Podkreślam: dożywianych! — nie leczonych! Onkolodzy bowiem pouczyli mnie, że witamina C jest lekiem za mało toksycznym, więc nie zatruje raka(!)
Równolegle z królikami i mój najbliższy przyjaciel został w ten sam sposób uratowany od niechybnej śmierci, prognozowanej przez medycynę. Już w styczniu 1954 r. był on prawie zdrowy: z płuc całkowicie zniknęły wszystkie 4 guzki wielkości fasoli, a na wątrobie guz (wielkości mandarynki) zmalał do rozmiarów orzecha laskowego. Po następnym roku rtg nie wykazał Już żadnych zmian. A niedoszły „umarlak” jest dziś uosobnieniem zdrowia i siły (mężczyzna ten liczy dziś lat 89. 180 cm. 89 kg). Przez ostatnie 25 lat, odkąd pozbył się swego raka. nie chorował ani razu, nawet na katar — wyraźnie odmłodniał. A to dzięki witaminie C, której dawkę obliczyłem mu na 9 g dziennie krystalicznego kwasu L-askorbinowego, rozpuszczonego w litrze wody z cukrem. Po wyzdrowieniu pacjenta redukowałem stopniowo tę dozę aż do 2 g. które utrzymałem, na stałe jako minimum profilaktyczne, wykluczające nawrót nowotworu — co również wybadałem na zwierzętach. A więc (uczciwie wyprodukowanych przez „Polfę”) 18 drażetek a 0,2 g witaminy C dziennie całkowicie zabezpiecza mu zdrowie przed nowotworami, ale również przed innymi chorobami i schorzeniami.
Jako wskaźnik kontrolny nasycenia organizmu kwasem L-askorbinowym przyjąłem Jego śladową obecność w urynie. Kto w moczu ma kwas askorbinowy, temu nie grozi rak ani inna choroba. Zrozumiała więc jest naiwność amerykańskich uczonych (np. Burzyńskiego), którzy z moczu wypreparowują ten nadwyżkowy odpadek witaminy C jako specyficzny „antyneoplaston”. Przecież to substancja już mało aktywna biochemicznie, „zmęczona” pracowitą wędrówką po organizmie! Ale oni tego nie rozumieją i nie wiedzą, że to odpad witaminy C.
Odkrywszy tak niezwykłe walory witaminy C, przeprowadziłem bardzo dokładne badania mikrobiologiczne i biochemiczne nad jej działaniem. Tu m. i n. okazało się, że jest ona bardzo wybredna i kapryśna pod względem „towarzyskim”. We krwi nie znosi ona obecności alkoholi, alkaloidów, glikoalkaloidów. sulfamidów etc. Pod ich wpływem struktura kwasu L-askorbinowego ulega przekształceniom izomerycznym i traci niektóre atomy, przemieniając się w kwas dihydroaskorbinowy (C6H6O6) albo w inne bezwartościowe „askorbiniaki” (kwasy: d-askorbinowy, L-izoaskorbinowy, d-izoaskorbinowy), których mieszaninę fabryczną sprzedają apteki pod nazwą „witamina C”, ale bez literki „L” przed nazwą łacińską: acidum ascorbinicum. To pociąga za sobą bezskuteczność terapeutyczną i profilaktyczną tej handlowej witaminy C. A w organizmie traci ona wszelką wartość ochronno-fizjologiczną, gdy spotyka tam różne „używki” przyjemnościowe, nie stanowiące pokarmu.
A zatem kto chce mieć w swoim organizmie prawidłową gospodarkę askorbinową, gwarantującą absolutne zdrowie pod każdym względem, ten musi zrezygnować z wielu rozkoszy „cywilizacyjnych”, jakimi codziennie zanieczyszcza swoją krew (alkohol, nikotyna, kofeina, solanina etc.). To jest warunek konieczny skuteczności działania witaminy C. którą należałoby ustawowo wprowadzić do wszystkich produktów spożywczych, poddając je askorbinizacji przemysłowej. Bo tylko w ten sposób wszyscy ludzie będą mieli krew nasyconą tą witaminą bez uciążliwej konieczności łykania drażetek. Opłaciłoby się to wielokrotnie bardziej niż budowanie
kosztownych ośrodków onkologicznych — albowiem tańsze jest zapobieganie aniżeli leczenie.
Aby uniknąć nieporozumień powtarzam, że tylko jeden kwas askorbinowy jest witaminą C, chociaż wszystkie one mają identyczny wzór ilościowy (C6H8O6), z wyjątkiem dihydroaskorbinowego (C6H6O6). Różnica polega na budowie molekuł (drobin) tych kwasów. Prawdziwa witamina C musi mieć literkę „L” przed swą nazwą: acidum L-ascorbinicum. To jest klucz do zagadki, na której załamują się badania i odkrycia wszystkich uczonych. A ich kosztowny interferon jest mało skuteczny, bo to odpad fagocytarny kwasu L-askorbinowego. powstający przy antagonizacji wirusów.
Dr STANISŁAW RYMSZA

 

* witaminę C z literką L przed nazwą łacińską acidum ascrobinicum, możesz zakupić np tutaj:

http://amigdalina-b17.otwarte24.pl/20,Nowosc-Witamina-C-1000-mg-z-czasowym-uwalnianiem-bioflavonoidy-rutyna-ROSE-HIPS

 

AMIGDALINA WITAMINA B17 – uwaga na podróbki z Chin (!)

Oryginalna Amigdalina

 

 

 

PODRÓBKI AMIGDALINY – WITAMINY B17   Z CHIN…(!)


Niestety dla niektórych ludzi, śmiertelna choroba jaką jest nowotwór, rak- okazuje się być dochodowym „interesem”…
Od jakiegoś czasu otrzymywałam od zaprzyjaźnionych osób informacje, iż na rynku pojawiła się „podróbka” Amigdaliny B17 – podróbka pochodzi lub jest produkowana w Chinach, produkt ma na celu naśladować wysoką w kosztach Amigdalinę  wit B17 produkowaną w Meksyku w Labolatorium CytoPharma.
Jak wiecie Państwo zbierane są Datki dla cieżko chorego Wojtka, który jest takze dotknięty śmiertelną chorobą nowotworową jaką jest rak płuc…
W związku z małymi kwotami do dyspozycji zakupu leku dla chorego – i ja pokierowałam się niską ceną Amigdaliny na jednej z polskich (wiodących) stron internetowych,która oferuje właśnie taki produkt – jest on sprzedawana jako Amigdalina B17 z Meksyku, jednak produkt ten nawet na jedną chwilę „nie widział na oczy” Meksyku…
Zaniepokojona „dziwnym” wyglądem hologramu oraz „innym” zapachem Amigdaliny, zleciłam prywatne badanie tabletki na jej skład i zawartosć Amigdaliny…
Z ORYGINALNĄ Amigdaliną pochodzącą naprawdę z Meksyku- miałam doczynienia i wiem jaki jest zapach tabletki i jakie jest oryginalne opakowanie pochodzące właśnie z tamtąd…
Wynik badań tabletki wcale mnie nie zdziwił, choć do końca chciałam mieć nadzieję, że jednak może się mylę i tabletki są OK…
Co sie okazało?
Otóż, badania potwierdzily moje przypuszczenia – tabletka nie zawierała 500mg Amigdaliny (tak jak te z Meksyku) – zawierała jedynie niecałe 70 mg Amigdaliny, reszta bezzapachowe i bezsmakowe dodatki…
I jak takim czymś można się wyleczyć?
Człowiek, którego dopada śmiertelna choroba łapie się ostatniego ratunku jakim jest niejednokrotnie Amigdalina B17 – i nagle okazuje się, że właśnie ta Amigdalina nic nie pomaga a człowiek jednak przegrywa z nowotworem i umiera…
Jak może być inaczej? Kiedy zamiast tego co miało być zakupione, czego oczekiwało sie po zakupie – otrzymuje się zupełnie bezwartościowy produkt…
Zapwne jak wiele innychoszukanych przez tego sprzedawcę osób i ja pokierowałam się takze ceną – 350 zł za Amigdalinę wit B17, gdzie na stronie jest napisane – PROSTO Z MEKSYKU,PRODUKT ORYGINALNY pełnowartościowy itd…
Dlatego tę informację zamieszczam tutaj na stonie, aby osoby, które zakupują lub będę zakupowały Amigdalinę B17 – nie dały zarabiać oszustom tracąc jednocześnie na swoim zdrowiu i życiu!

Żądajcie potwierdzenie oryginalności i zawartości Amigdaliny w tabletce nawet oczekując pisemne oświadzczenie (e-mail) od sprzedwacy (!) iż gwarantuje i zapewnia że sprzedawanyprodukt jest zgodny z opisem a skład mg amigdaliny odpowiada podawanym dawką w/ opisu na stronie (!)

 

PRZYJACIÓŁ POZNAJE SIE W BIEDZIE…
Poszukując pilnie (!) Amigdaliny B17 – tej „prawdziwej” w Polsce,( ponieważ nie było możliwosci czasowej aby czekać na przesyłkę z usa, odprawy celne, itd) – napisałam do kilku sprzedawców Amigdaliny B17 z zapytaniem o właśnie ten produkt oraz o inne szczegóły…
I właśnie teraz pragnę OFICJALNIE podziękować osobą które okazały Wielkie Serce, a mowa tu o stronie internetowej: amigdalina-b17.otwarte.pl – które to jako Dar Serca przekazały dla ciężko chorego Wojtka 2 opakowania Amigdaliny 500mg – tej oryginalnej naprawdę z Meksyku, tym samym umożliwiając kontynuację leczenia choremu, ponieważ jak wiadomo środki przeznaczone na zakup leku zostały wydane u kogo innego, kto w zamian przesłał produkt zupełnie bezwartościowy.

Nie wiem, być może ta osoba sama nie wie cosprzedaje…? Być może nie ma świadomosci że nie jest to ta prawdziwa Amigdalina z Meksyku, a jedynie coś co niby wyglądem przypomina w/w suplement…

Z informacji jakie otrzymuję od różnych osób wynika, iż niestety tą pseudo Amigdaliną rynej jest już „zalany”…

 

Więc raz jeszcze ogromne podziękowania za Dar Serca dla osób z Pięknym Sercem! 🙂
Jeśli chodzi o stronę amigdalina-b17.otwarte.pl – mogę osobiście poręczyć, że Amigdalina sprzedwana tam, jest tym czego oczekujemy – czyli pełnowartościowym produktem zawierajacym naprawdę 500mg amigdaliny -witaminy B17…
Ninhursag

Terapia metaboliczna witaminą B17

Oryginalna Amigdalina

 

 

Zastosowanie amigdaliny w metabolicznym leczeniu raka –  dr med. Francisco Contreras Oasis of Hope Hospital

 

Stosowana w prewencji i chorobach nowotworowych.  Materiał uzupełniający do książki G. Edwarda Griffina „Świat bez raka. Opowieść o witaminie B17

 

Sposób oddziaływania Amigdaliny
Metabolizm to innymi słowy praca całego organizmu. Nasze ciało działa właściwie, gdy wszystkie jego elementy (fizyczny, umysłowy i duchowy) harmonijnie ze sobą współpracują. Dlatego celem każdej terapii, w tym i metabolicznej, jest całościowe leczenie organizmu. Elementy terapii metabolicznej mają doprowadzić organizm do stanu, w którym będzie mógł on zwalczać choroby i odzyskać pełnię zdrowia.
Terapia metaboliczna jest nietoksyczną metodą leczenia raka polegającą na podawaniu organizmowi witaminy B17, proteolitycznych enzymów trzustki, immunostymulantów oraz witamin i suplementów mineralnych (patrz dalej Faza I i II). Letril (witamina B17) jest jej głównym czynnikiem przeciwnowotworowym. Jest on naturalną substancją chemioterapeutyczną występującą w ponad 1200 roślinach, zwłaszcza w nasionach powszechnie występujących owoców, takich jak morele, brzoskwinie, śliwki czy jabłka. Letril jest dwuglikozydem z rodnikiem cyjankowym, posiadającym wysoką biodostępność. Oznacza to, że przenika przez błonę komórkową i łatwo osiąga wysokie stężenia wewnątrzkomórkowe. Właśnie ów rodnik cyjanku wywołał wiele kontrowersji wokół witaminy B17, jednakże w końcu udowodniono, że amigdalina (letril) jest substancją bezpieczną i nietoksyczną. Normalne komórki naszego organizmu zawierają enzym zwany rodanazą (obecnie stosowana nazwa: tiosiarczan transulfurazy), który „neutralizuje” amigdalinę: po prostu nie pozwala on na uwolnienie rodnika cyjanowego. W ten sposób amigdalina staje się dla normalnych komórek źródłem glukozy, a co za tym idzie energii. Komórki złośliwe (nowotworowe) nie zawierają rodanazy. Przy braku obecności rodanazy amigdalina jest rozkładana przy pomocy innego enzymu – betaglukozydazy (której nota bene jest w komórce raka 3000 x więcej niż w normalnej) i uwalnia wewnątrz komórki nowotworowej rodnik cyjanowy w postaci HCN – cyjanowodoru (in. kwasu pruskiego) oraz aldehyd benzoesowy. Obie substancje są bardzo silnymi truciznami i współdziałając ze sobą niszczą komórkę. Właśnie w taki sposób urządziła to Natura – zostają zniszczone tylko komórki raka, inne zaś nie zostają naruszone. Jeżeli zaś cząsteczka aldehydu benzoesowego wydostanie się z komórki raka i przeniknie do komórek zdrowych, zostanie w nich utleniona do nieszkodliwego kwasu benzoesowego. Kwas benzoesowy przeciwdziała reumatyzmowi, ma działanie odkażające i przeciwbólowe. Po części odpowiada za jeden z efektów działania witaminy B17 – znosi ból towarzyszący rakowi w fazach terminalnych i to bez pomocy narkotyków. I choć B17 nie jest środkiem przeciwbólowym per se, to wchodząc w kontakt z komórkami nowotworowymi, powoduje pojawienie się w ich okolicy kwasu benzoesowego, który – można rzec – „kąpie” to miejsce w naturalnym środku uśmierzającym ból.
Setki badań klinicznych prowadzonych przez wielu kompetentnych lekarzy na całym świecie, włączając w to prace prowadzone przez dr. Ernesto Contrerasa Rodrigueza z Oasis of Hope Hospital w Meksyku dają nam całkowitą pewność, że stosowanie amigdaliny jest bezpieczne.
Letril i cyjanek – substancje ratujące życie dr med. Philip Binzel jr
Pewien naukowiec z amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków stwierdził kiedyś, że letril zawiera „wolny” cyjanowodór i dlatego jest trujący. To wielkie nieporozumienie, które chciałbym tu wyjaśnić:
Cząsteczka letrilu nie zawiera „wolnego” cyjanowodoru. Gdy letril w obecności wody zetknie się w komórce złośliwej z enzymem zwanym betaglukozydazą, to przy braku enzymu blokującego (rodanazy) zostaje rozłożony na dwie cząsteczki glukozy, jedną cząsteczkę aldehydu benzoesowego oraz cząsteczkę cyjanowodoru (HCN). Betaglukozydazę zawierają w wielkiej ilości jedynie komórki rakowe. W całym tym procesie chodzi o to, że cyjanowodór zostaje wyprodukowany. Związek ten nie „szybuje” sobie swobodnie w cząsteczce letrilu i jest, ot tak sobie, uwalniany. On musi zostać utworzony! Tylko enzym o nazwie betaglukozydaza – i tylko on – jest zdolny do wytworzenia cyjanowodoru z cząsteczki letrilu. Jeśli w ciele nie występują komórki nowotworowe cyjanowodór nie powstaje z letrilu.

Prawdą jest natomiast, że letril zawiera tylko resztę kwasu cyjanowodorowego (CN). Taka sama reszta / rodnik znajduje się w owocach czarnej jagody, borówek, truskawek i w wit. B12. Nikt nigdy nie słyszał o zatruciu cyjankiem po spożyciu witaminy B12 lub borówek – ponieważ nie są one trujące. Reszta kwasu cyjanowodorowego (CN) i kwas cyjanowodorowy to dwie zupełnie różne substancje chemiczne, podobnie jak czysty sód (Na+) – jedna z najbardziej trujących substancji znanych człowiekowi – oraz chlorek sodu (NaCl), czyli sól kuchenna, są dwoma zupełnie różnymi substancjami.
Skoro tak jest, to skąd wzięła się informacja, że letril zawiera „wolny” związek cyjanowodoru? Głosiła tak Agencja ds. Żywności i Leków (FDA).
Pamiętam, że pod koniec lat 60. bądź na początku 70. wpadł mi w ręce komunikat prasowy wydany przez FDA. Napisano w nim, iż istnieją propagatorzy substancji zwanej „letrilem” (wtedy jeszcze nic o nim nie wiedziałem), którzy twierdzą, że w obecności nowotworu tworzy ona cyjanowodór. Dalej komunikat podawał, że gdyby była to prawda, oznaczałoby to, iż odkryto wreszcie środek działający wyłącznie na nowotwór: a zatem środek bardzo potrzebny chorym na raka. Tyle że następnie komunikat obwieszczał, iż FDA przeprowadziła staranne badania owego „letrilu” i uznała, że nie zawiera cyjanowodoru, ani też że nie uwalnia cyjanowodoru w komórkach nowotworowych. Dlatego – głosił komunikat – letril jest bezużyteczny.
Kiedy jakiś czas po publikacji wspomnianego komunikatu potwierdzono jednak, że letril uwalnia cyjanowodór w komórkach raka, to w jaki sposób, zdaniem czytelnika, zareagowała FDA? Czy przyznała się do pomyłki? Czy przyznała, że jej testy i badania zostały wykonane niepoprawnie? Skądże! FDA stwierdziła, że letril zawiera kwas cyjanowodorowy i w związku z tym jest trujący.
Oto mamy taką sytuację: agencja amerykańskiego rządu federalnego najpierw stwierdza, że letril nie działa, ponieważ nie uwalnia kwasu pruskiego w komórkach raka. Natomiast gdy udowodniono, że jednak uwalnia, twierdzi, iż jest to związek toksyczny. Wezwana do przedstawienia przed Sądem Federalnym dowodów na toksyczność letrilu FDA przyznała, że takich dowodów nie posiada.
Witamina Bl7 w przypadku niektórych odmian raka ma ograniczone działanie, niemniej jest wyjątkowo skuteczna w walce z najczęstszymi odmianami nowotworów, np. raka płuc, piersi, prostaty, okrężnicy i chłoniakami. Amerykański Krajowy Instytut Onkologii (National Cancer Institute) w szeroko nagłośnionych eksperymentach z 1981 roku usiłował – zresztą bezskutecznie – wykazać, że letril jest nieskuteczny oraz toksyczny (patrz: Świat bez raka, G. Edward Griffin, Oficyna Wydawnicza 3.49) Dziś letril jest pierwszym środkiem walki w arsenale alternatywnego leczenia raka. Dr Contreras oznajmia: „Odkryliśmy, że letril skutecznie zwalcza nowotwory złośliwe u ludzi. Co więcej, jest on także najskuteczniejszym środkiem profilaktycznym – zapobiega powstawaniu raka i jego remisjom. Ponieważ nie jest toksyczny, można go bez ograniczeń używać w profilaktyce. Z kolei operacje, chemio i radioterapię można stosować jedynie przez czas ograniczony, zaś po tych zabiegach pacjenta nadal nic nie chroni przed nowotworem”.
Niniejsza publikacja pokaże przykładowo jak można poprowadzić terapię metaboliczną w zaciszu własnego domu.

Najczęściej stawiane pytania

1. Co to jest letril (witamina B17, amigdalina)?
Letril, powszechnie znany jako witamina B17 lub amigdalina, jest naturalnym czynnikiem chemioterapeutycznym występującym w ponad 1200 gatunkach roślin, a w szczególności w pestkach popularnych owoców, takich jak morele, brzoskwinie, śliwki i jabłka. Jest to dwuglukozyd z rodnikiem cyjanowym,który jest wysoce bioprzenikliwy. Znaczy to, że łatwo przenika przez błonę komórki i łatwo osiąga wewnątrz niej wysokie stężenie. Komórki raka, bez względu na jego rodzaj, znane są jako trofoblasty. (Patrz: rozdz. 5 w Świat bez raka, G. Edward Griffin, Oficyna Wydawnicza 3.49, 2007) Te komórki zawierają dużą ilość enzymu zwanego betaglukozydazą, nazywanego też in. enzymem odblokowującym. W reakcji z betaglukozydazą letril rozpada się na dwie cząsteczki glukozy, jedną cząsteczkę benzaldehydu oraz cząsteczka kwasu cyjanowodorowego (in. pruskiego – HCN). W organizmie tylko komórki raka – i tylko one – zawierają enzym betaglukozydazy w takim dużym stężeniu przy jednoczesnym braku enzymu blokującego – rodanazy. Największe znaczenie dla działania letrilu ma tu fakt, że kwas cyjanowodorowy musi zostać utworzony. Jego cząsteczka nie jest podczepiona do cząsteczki letrilu i uwalniana – wytwarza go dopiero betaglukozydazą; podkreślmy – tylko betaglukozydazą jest w stanie wytworzyć kwas cyjanowodorowy z letrilu, w związku z tym cyjanowodór wydziela się w komórkach raka. Jeżeli w organizmie nie ma komórek nowotworowych, takie zjawisko nie występuje. Ponadto komórki zdrowe zawierają enzym zwany rodanazą, który „neutralizuje” amigdalinę (letril, B17). Letril zostaje zredukowany do glukozy, która jest paliwem dla zdrowych komórek. Rodanaza nie występuje w komórkach rakowych. A skoro jej tam brak, to w komórkach raka z letrilu tworzony jest cyjanek oraz aldehyd benzoesowy co prowadzi do ich śmierci.
A dodatkowo dzięki rodanazie zachodzi wyeliminowanie rodnika cyjanowego w zdrowych komórkach organizmów ssaków – przy udziale związków zawierających siarkę wolny rodnik cyjankowy zmieniany jest w tiocyjanian, substancję całkowicie nieszkodliwą, usuwaną wraz z moczem.

2. Gdzie można kupić witaminę B17 ?
B17 (amigdalina, letril) tak jak i inne produkty wspomagające kurację metaboliczną, o których mowa w tej broszurze, są oferowane w wielu sklepach internetowych. Mieszkańcy USA mają trudności z zakupem witaminy B17, ze względu na ograniczenia celne i zakazy wprowadzone przez FDA.

3. Dlaczego handel amigdalina (B17)jest „nielegalny” w USA? Czy można ją legalnie kupić w Polsce?
Nie ma ogólnokrajowego przepisu federalnego, który zakazuje Ietrilu. Nie występuje on również na żadnej z oficjalnych list środków zakazanych w USA. W Kalifornii obowiązują przepisy, które zakazują używania Ietrilu do leczenia raka u ludzi, o ile chodzi o raka określanego jako „nową narośl (guz) zajmujący miejsce w organizmie”, lub jako neoplazm (nowotwór). W kilku stanach używanie Ietrilu jest „nielegalne” w sposób dość niebezpośredni – władze tych stanów umożliwiły wszelkim komisjom ds. raka ograniczanie dostępu do wszelkich środków leczniczych, również takich, których działania nie udowodniono. FDA wykorzystuje swoje przepisy – które nie są prawami federalnymi – by zakazywać handlu międzystanowego i sprzedaży Ietrilu, twierdząc iż jest on „nieatestowanym nowym lekiem” lub „fałszywym środkiem spożywczym bądź dodatkiem do żywności”. Sęk w tym, że letril nie jest żadną z tych substancji. Nie jest zabronione posiadanie Ietrilu przez osoby prywatne i używanie go we własnym zakresie. Tak naprawdę to „nielegalność” Ietrilu nie jest podparta żadnym prawem federalnym, a jedynie zakazem FDA, przepisami stanowymi Kalifornii oraz naciskami, które stanowe rady lekarzy sądowych wywierają na lekarzach – rady te bowiem przyznają i odbierają licencje lekarskie. W praktyce traktowanie witaminy B17 (Ietrilu) jako substancji nielegalnej jest w takim samym stopniu bezsensowne, co np. proponowanie delegalizacji witaminy C lub niacyny (kwasu nikotynowego). W samej Kalifornii, pomimo obowiązujących tam przepisów stanowych, sąd kilkakrotnie przyznawał lekarzom prawo do wykorzystywania witaminy B17 w leczeniu chorych terapiami metabolicznymi, o ile nie twierdzili oni, iż w ten sposób leczą raka!
Amerykański urząd celny od ponad 10 lat pozwala na wywożenie amigdaliny przez granicę z Meksykiem bez jakichkolwiek zezwoleń. Amigdalina jest ekstraktem z pestek moreli, co czyni ją po prostu dodatkiem do żywności. FDA natomiast dobrze wie, że zarządzenia i przepisy są dość przejrzyste, więc do zwalczania amigdaliny wykorzystuje typowe taktyki biurokratyczne – czyli zmianę definicji. Według zaleceń FDA KAŻDA substancja używana do leczenia chorób może być uznawana za lek! W myśl tej absurdalnej interpretacji lekiem może być nawet zwykła woda – przecież leczy się nią odwodnienie! FDA nazywa „nowym lekiem” każdą rzecz, jeżeli istnieją choćby najmniejsze sugestie co do jej dawkowania.
W Polsce witamina B 17 nie jest zakazana, lecz wiedza o niej zarówno wśród lekarzy, jak i farmaceutów jest, delikatnie mówiąc, niewielka. Żadne stosowane procedury lecznicze nie przewidują jej stosowania i jeśli lekarz zaordynuje letril jako lek na konkretne schorzenie, robi to na własną odpowiedzialność. Z kolei może zalecić konkretny sposób odżywiania, w którym uwzględnione są naturalne suplementy żywnościowe, w tym również amigdalina.
Każdy w Polsce może sobie zamówić i sprowadzić amigdalinę . Występuje ona również w postaci ekstraktu z pestek i jest naturalnym suplementem żywnościowym.
4. Jaka jest zalecana profilaktyczna dzienna dawka B17?

Nie ustalono, co prawda, minimalnej dawki dziennej chroniącej przed rakiem, lecz można ją określić, biorąc pod uwagę dwie poniższe sugestie:
Po pierwsze, według samego dr. Krebsa, owoce zawierające B17 należy spożywać w całości, także z nasionami. Nasion nie powinno się jeść więcej, aniżeli zjadłoby się ich wraz z owocem, to znaczy, że jeżeli jemy trzy jabłka dziennie, to wystarczy nam ilość nasion w trzech jabłkach. Nie powinno się zjadać ich więcej.
Po drugie, uważa się, iż przed rakiem chroni znakomicie 1 nasiono moreli lub brzoskwini na 5 kg masy ciała, aczkolwiek dokładna dawka dzienna zależy od nawyków żywieniowych i przemiany materii każdego człowieka. Osoba ważąca ok. 85 kilogramów może zjeść 17 nasion moreli lub brzoskwini dziennie, by otrzymać bezpieczną i odpowiednią dawkę Bl7. Natomiast w przypadku Bl7 dawkowanej w postaci tabletek 100 mg, wystarczą 2-3 tabletki.
Na koniec, dwie uwagi:
– nigdy nie powinno się przesadzać z ilością spożywanych pestek; zjedzenie zbyt wielkiej ich ilości może wywołać nieprzyjemne skutki uboczne;
– należy zjadać rozsądne ilości pestek (nie więcej niż 30-35 dziennie).
5. Czym różni się stosowane w profilaktyce spożywanie B17 w tabletkach od nasion moreli? Co jest lepsze? Czy powinno się zażywać jedno i drugie jednocześnie?
Dr Krebs zawsze uważał, że w przypadku zapobiegania rakowi witamina B17 w formie naturalnej (np. pestek moreli) jest lepsza od oczyszczonej. Tak przecież jest z innymi rodzajami żywności: witamina C w postaci naturalnej (w grejpfrutach czy pomarańczach) jest lepsza od tabletek. Cała różnica polega na tym, że tabletki są wygodniejsze. Pestki mają gorzkawy smak i niektórzy ludzie wolą tabletki. Jednakże większość ludzi przyjmuje B17 w obu postaciach. Jest to bezpieczne, bowiem zauważmy, że wielu chorych na raka przyjmuje do 4x więcej nasion niż zaleca się osobom zdrowym i do 50x więcej B17 w postaci oczyszczonej (np. w tabletkach). Nie trzeba brać B17 w obu postaciach na raz, lecz można tak robić i nadal zachowywać rozsądny poziom dawek.
6. Mam zdiagnozowanego raka. Czy witamina B17 jest skuteczna w każdym przypadku raka?
Dr Krebs twierdził, że tak. Komórki raka mają specyficzną charakterystykę (patrz: Świat bez raka, G. Edward Griffin) i zawierają w znacznej ilości enzym zwany betaglukozydazą, zwany także enzymem odblokowującym. Kiedy cząsteczka letrilu w obecności wody wchodzi w kontakt z tym enzymem zostaje ona rozłożona na dwie cząsteczki glukozy, jedną benzaldehydu i jedną kwasu pruskiego (HCN). Największe znaczenie dla działania letrilu ma tu fakt, że kwas cyjanowodorowy musi zostać utworzony. Jego cząsteczka nie jest podczepiona do cząsteczki letrilu i uwalniana – dopiero betaglukozydazą uruchamia mechanizm jej tworzenia. Podkreślmy – tylko betaglukozydazą jest w stanie wytworzyć kwas cyjanowodorowy z letrilu, a że występuje ona tylko w komórce raka bez obecności enzymu blokującego (rodanazy), to cyjanowodór i benzaldehyd wydzielane są jedynie w tych komórkach.

7. Mam zdiagnozowanego raka. Jaka jest zalecana dawka dzienna B17? Co powinienem przyjmować dodatkowo i jak długo?

Podane w tym punkcie dawkowanie jest tylko przykładowe i orientacyjne. Nie wolno na własną rękę ustalać dawkowania. W celu uzyskania pomocy prosze skorzystać z zakładki kontakt.

Jeśli masz raka, to najprościej będzie rozważyć przyjęcie jak największej ilości witaminy B17w możliwie jak najkrótszym czasie. ” Ernest T. Krebs jr.
Wiele osób bierze tylko i wyłącznie witaminę B17, wiele zaś przyjmuje ją jako jeden ze składników pełnej kuracji metabolicznej. Najlepszym rozwiązaniem jest potraktowanie witaminy B17 jako części wszechstronnego programu, zawierającego liczne uzupełniające się elementy, z których każdy pełni ważną rolę w skutecznej terapii.
Aby jednak odpowiedzieć wyczerpująco na pytanie, oto dawki zalecane przez dr. Contrerasa z Oasis of Hope Hospital :

FAZA I (POCZĄTKOWA):
AMIGDALINA, (witamina B17) 6 gram dożylnie, raz na dzień, powtarzać przez 21 dni. Lub: AMIGDALINA, 3 gramy (sześć tabletek po 500 mg) doustnie, przez 21 dni.
Równolegle ordynuje się enzymy proteolityczne (trzustki),naturalną witaminę C, kwas pangamowy – witaminę B15, AHCC (Active Hexose Correlated Compound), chrząstkę rekina (czysta 100%), witaminę A (w postaci emulsji), kiełki jęczmienia, antyoksydanty oraz inne odżywki. Terapia ta ma za zadanie bardzo agresywne zwalczanie raka, i nie czyniąc przy tym szkody pacjentowi jednocześnie wzmacniać jego układ odpornościowy.

FAZA II  (KONTYNUACJA):
AMIGDALINA, (witamina B17) 2 gramy (cztery tabletki 500 mg) dziennie doustnie, przez następne trzy miesiące + wszystkie pozostałe składniki fazy I.

PO FAZIE II:
Faza III terapii metabolicznej polegająca na kontynuowaniu fazy II lub, jeśli rak jest w stanie remisji, programie profilaktycznym.
Witamina B17 jest rozpuszczalna w wodzie i nie jest toksyczna. Jest równie bezpieczna jak cukier lub woda, a zarazem bezpieczniejsza od aspiryny. Bardzo mały odsetek przyjmujących pacjentów odczuwa mdłości po zażyciu dużej dawki jednorazowo – ale to samo dotyczy spożycia zbyt dużej ilości cukru, soli bądź wody na raz. W przypadku mdłości należy przyjmować mniejsze ilości witaminy B17 na raz, za to częściej. Jeśli jesteś chory na raka, to dawka dzienna wynosi od 6 do 10 tabletek 500 mg dziennie przez pierwsze 21 do 30 dni. Jeśli poczujesz mdłości, podziel tabletkę na połowę i po zażyciu pierwszej połówki poczekaj godzinę, by przyjąć drugą. Dobrze jest przyjmować tabletki po posiłku. Po fazie początkowej, która trwa od 21 do 30 dni, dawka maleje do 4-6 tabletek na dzień. Wtedy należy je łykać przez następne trzy miesiące.
8. Czy jest konieczne jednoczesne spożywanie pestek moreli i przyjmowanie witaminy B17 w trakcie kuracji metabolicznej?
Dr Contreras twierdzi, że tak – bowiem nie wszystkie składniki z pestek zawarte są w oczyszczonej postaci amigdaliny. Pestki są naturalną formą występowania witaminy B17 – zawierają wiele innych składników, których działanie łączy się z działaniem oczyszczonej postaci, pomagając organizmowi przyswoić jej aktywne składniki. Na początku kuracji pacjent powinien przyjmować 1 nasiono moreli na każde 4-5 kg wagi ciała, wraz z oczyszczoną B17, przyjmowaną doustnie lub dożylnie. Jeżeli pacjent dobrze znosi takie dawki, można je zwiększyć do 30, a nawet 35 nasion dziennie.
UWAGA: Dorosłym w zasadzie nie zaleca się spożywania więcej niż 6 nasion na godzinę lub 30 dziennie, a to dlatego, że nasiona uzyskiwane z pestek poszczególnych odmian moreli mogą dość znacznie różnić się zawartością amigdaliny.
Podkreślić należy, że pacjent powinien przyjmować wysokie dawki B17 (w tym i nasiona) na pełny żołądek. Poza tym, pacjent powinien jednocześnie zjadać rozsądne ilości owoców zawierających nitrylozydy. Są to owoce zawierające B17 (czyli morele, brzoskwinie, śliwki, nektarynki, jabłka, gruszki i wiśnie). W miąższu takich owoców znajdują się substancje, które neutralizują działanie śladowych ilości betaglukozydazy, obecnych w ślinie, żołądku i jelitach. To właśnie ona sprawia, iż niektórzy ludzie odczuwają mdłości, przyjmując duże dawki B17.
9. Czy dostępne są nasiona bez łuipin? Czy należy zjadać całą pestkę, czy też należy ją rozłupać i zjadać samo nasionko?
Należy rozłupać pestkę i zjadać znajdujące się wewnątrz nasiono. Wielu producentów i dostawców oferuje łuskane nasiona gotowe do spożycia.
10. Co powinienem przyjmować wraz z witaminą B17?
Jeśli masz raka, to zgodnie z zaleceniami dr. Contrerasa (jednego z pionierów leczenia witaminą B17 i dyrektora medycznego Oasis of Hope Hospital) powinieneś poddać się terapii, która będzie wspomagać twój układ odpornościowy do walki z nowotworem. Oasis opracował program detoksyfikacyjny, który pozwala uzyskać najlepsze wyniki w walce z chorobą. Zespół dr. Contrerasa leczy przy pomocy następującego zestawu: letril, enzymy proteolityczne (enzymy trzustki), witamina C- naturalna, chrząstka rekina (100% czysta), witamina A (w emulsji), kwas pangamowy (witamina Bl5), przeciwutleniacze, żywność zawierająca nitrylozydy (np. nasiona moreli) oraz inne składniki odżywcze. Każdy z tych składników jest bardzo ważny w skutecznej walce z rakiem. Enzymy trzustki, na przykład, występują w naturze m.in. w owocach ananasa i papai. Poza tym wytwarza je oczywiście nasza trzustka; służą one do trawienia białek zwierzęcych. Ich zadaniem jest również zniszczenie chroniącej komórkę nowotworową ujemnie elektrostatycznie naładowanej otoczki białkowej (pericellular sialomucin) – a wtedy komórka nie może się bronić przed układem odpornościowym.
Celem terapii metabolicznej jest przede wszystkim przywrócenie organizmowi chorego szczytowej kondycji. Niestety, większość pacjentów podejmuje leczenie terapiami alternatywnymi (a w tym i metaboliczną), gdy ich organizm jest już poważnie wyniszczony chemioterapią, naświetlaniem, zabiegami chirurgicznymi oraz samym nowotworem. Właśnie dlatego do terapii metabolicznej powinno się włączyć substancje odżywcze, które pomagają w przywracaniu chorego organizmu do zdrowego stanu. Szpik kostny, chrząstki wołowe i kolagen pomagają w odbudowie tkanki kostnej w przypadku raka kości. Grzyby z rodzaju maitake i shittake (najlepiej przebadane naukowo grzyby) zawierają w sobie substancję antywirusową zwaną lentinanem, która stymuluje układ immunologiczny i unieczynnia wirusy. Pod kątem wykorzystania w terapii leczenia raka bada się również inne substancje odżywcze: Essiac, AIICC, koenzym Q10, siarczan hydrazyny, ekstrakt z pestek grejpfruta (dostępny na polskim rynku), minerały koloidalne, witaminę E, multiwitaminy i minerały, imbir, betakaroten, koci pazur, echinaceę, oset mleczny, melatoninę, owoce noni (z wysp Pacyfiku) czy surową grasicę. Większość tych substancji jest dostępna w handlu.
Wśród naukowców i lekarzy holistycznych panuje przekonanie, iż łączenie kilku terapii odnosi lepszy skutek niż stosowanie wyłącznie jednej. Można zmieniać składniki terapii metabolicznej zgodnie ze swoimi potrzebami.
11. Kto może podawać mi witaminę B17 w formie zastrzyków?
Witaminę B17 może dożylnie podać lekarz lub pielęgniarka. Zastrzyki te są bezpieczne, nietoksyczne oraz nie wywołują skutków ubocznych. O zrobienie zastrzyku można poprosić lekarza, pielęgniarkę, a nawet krewnego. Zanim zakupimy sobie B17 w postaci zastrzyków, warto znaleźć najpierw kogoś, kto zgodzi się nam ją podać.
12. Czy zastrzyki z witaminy B17 są niebezpieczne? Mam wykształcenie medyczne i chciałbym je zastosować u bliskiej osoby.
Pytanie raczej powinno brzmieć: „Na jakie ryzyko narażamy chorego NIE podając mu witaminy B17”? Zastrzyki dożylne z B17 są bezpieczne i nietoksyczne. Bardziej toksyczny jest cukier bądź sól. Znacząca większość pacjentów reaguje pozytywnie na leczenie letrilem, poczynając od poprawy samopoczucia i jaśniejszego spojrzenia na świat do widocznych efektów fizycznych, takich jak: poprawa apetytu, przybieranie na wadze, odzyskanie naturalnego koloru skóry, redukcja oraz eliminacja bólów i nieprzyjemnego zapachu towarzyszącego chorobie nowotworowej.
13. Czy mogę brać witaminę B17 wraz z leczeniem naświetlaniami bądź chemioterapią, lub jeśli mam wyznaczony termin operacji chirurgicznej?
Lekarze zajmujący się kuracją metaboliczną uważają, że w przypadku leczenia ortodoksyjnego terapia metaboliczna jest wręcz niezbędna. Lekarze stosujący ortodoksyjne metody leczenia nowotworów – chemioterapię, naświetlania bądź zabiegi chirurgiczne – często wyrządzają nimi poważne szkody w organizmie i jego systemie obronnym. Rak jest chronicznym schorzeniem o podłożu metabolicznym i powinien być leczony jak schorzenie metaboliczne. Słowo „chroniczne” znaczy, że jeśli choroba już. się pojawi, to będzie trwała w sposób niekontrolowany i nienaprawialny, o ile nie zacznie się jej leczyć. „Metaboliczna” znaczy po prostu, że w zasadzie jedynym sposobem jej leczenia jest stosowanie rozpuszczalnych w wodzie lub tłuszczu składników normalnej diety. Problem z leczeniem ortodoksyjnym jest taki, że nie zwalcza się przy jego pomocy przyczyn choroby, a jedynie jej objawy. Z kolei terapia metaboliczna ma na celu uzupełnienie braków w składnikach odżywczych (braków, które uniemożliwiają organizmowi zwalczanie nowotworu), a jednocześnie wzmacnia układ odpornościowy.
Najlepiej spytać swojego lekarza jaki jest procent wyleczeń i przeżycia po chemioterapii, naświetlaniu oraz interwencji chirurgicznych dla naszej odmiany raka. Należy też poprosić go o podanie prawdziwych danych statystycznych. Można również poprosić o profesjonalne opisy leków, które mają być zastosowane w leczeniu twojego nowotworu. Warto przecież wiedzieć z góry czy leczenie ortodoksyjne może pomóc czy zaszkodzić. W wielu przypadkach raka leczenie tradycyjne jest gorsze od samej choroby. W przypadku operacji chirurgicznych, czy nawet samej biopsji, komórki raka zostaną naruszone (co, nota bene, znacznie zwiększa prawdopodobieństwo przerzutów). Właśnie dlatego bezwarunkowo należy brać witaminę B17, by zniszczyć wszelkie nieusunięte komórki nowotworowe.
14. Jestem po naświetlaniach, chemioterapii i zabiegu chirurgicznym. Czy witamina B17 może mi jeszcze pomóc?
Dr Krebs twierdził, że tak. Lecz należy pamiętać, iż metaboliczna terapia witaminą B17 pomoże zwalczyć twemu organizmowi komórki raka, jednocześnie nie szkodząc twojemu układowi obronnemu. Niemniej nie da sie przy jej pomocy odwrócić uszkodzeń narządów, wywołanych przez sam nowotwór lub chemioterapię i naświetlania. Poza tym każdy chory, w dowolnym stanie choroby, może poddać się terapii metabolicznej.

15. Po jakim czasie są widoczne efekty terapii B17? Ile czasu zajmie zlikwidowanie i usuniecie komórek rakowych z mego ciała?
Zwykle obserwuje się dwa rodzaje efektów terapii metabolicznej letrilem. Można je uznać za efekty subiektywne i obiektywne.
Efekt subiektywny obserwuje się natychmiast po rozpoczęciu leczenia – to zmniejszenie bólu, którego wskazówką jest zazwyczaj zmniejszenie dawek środków przeciwbólowych lub narkotyków; poprawa samopoczucia, zwiększenie apetytu, zniknięcie odoru, wzrost energii i wytrzymałości chorego, przyrost wagi oraz wzrost siły mięśni.
Efekt obiektywny to poprawa wyników badania krwi i moczu, zwiększona regeneracja tkanek, zmniejszenie obrzęków, spadek poziomu gonadotropiny kosmówkowej w moczu i osoczu oraz cofnięcie się wszystkich objawów choroby. Efekty te objawiają się w ciągu 3 tygodni leczenia, a najpóźniej w przeciągu czterech miesięcy. Całkowity efekt można zaobserwować w zasadzie po 4 miesiącach leczenia, maksymalnie – po roku.
Generalnie rzecz biorąc, w trakcie terapii letrilem komórki nowotworowe zostają zaatakowane natychmiast. W przypadku niektórych typów nowotworu, np. raka kości lub mózgu, witamina B17 potrzebuje więcej czasu by wniknąć do chorych tkanek. Według dr. Krebsa na leczenie B17 najszybciej reaguje rak skóry: „Już po tygodniu stosowania można dostrzec widoczną poprawę, a w wielu przypadkach całkowita regresja następuje w czasie krótszym niż trzy tygodnie. W przypadku niektórych odmian raka regresja może trwać nawet kilka miesięcy, ale odnotowano przypadki całkowitej regresji raka mózgu w czasie krótszym niż trzy tygodnie. ”
16. Przeżyłem raka. Jaka jest zalecana dawka zabezpieczająca przed nawrotami?
Zgodnie z doświadczeniem dr. Krebsa ciężkie przypadki raka można wyleczyć i utrzymać pod kontrolą dzięki doustnym dawkom witaminy B17 rzędu 1 g (czyli 1000 mg) dziennie. Niemniej niektórzy pacjenci twierdzą, iż czują się lepiej lub bezpieczniej, biorąc dziennie 1,5-2 g. Dawka zależy od samopoczucia pacjenta, poprawy jego stanu psychicznego, zmniejszenia poczucia zagrożenia i nerwowości, wzrostu apetytu, wagi i wykazywanego przez niego względnie normalnego poziomu optymizmu i zainteresowania swoim otoczeniem.
U niektórych pacjentów rak może powrócić pod wpływem pewnych niezwykłych sytuacji, stresu lub innych chorób. Powinni o tym pamiętać szczególnie ci pacjenci, u których zatrzymano postęp nowotworu, lecz nie zwalczono go do końca. Profilaktyczną dawkę dzienną witaminy można zmniejszyć do minimum 500 mg, pod warunkiem że nowotwór udało się kontrolować skutecznie przez minimum 2 lata, zaś u pacjenta widać obiektywne efekty leczenia, w postaci przyrostu masy ciała, wzrostu siły fizycznej, relatywnie normalnego wigoru i aktywności, ujemnych testów moczu i krwi na HCG oraz dobrych wyników badań (zdjęć RTG, USG, itd.).
17. Jaka jest szansa powodzenia terapii w przypadku mojego typu raka?
Szansa powodzenia zależy od stadium raka oraz ewentualnych szkód poczynionych przez metody konwencjonalnego leczenia – chemioterapię, naświetlania i Chirurgię. Natomiast witamina B17 może jedynie pomóc pacjentowi, a nie zaszkodzić. Leczenie terapią metaboliczną najlepiej rozpocząć od razu po stwierdzeniu raka. Dr Krebs uważał, że szanse powodzenia wynoszą 98% dla przypadków raka w stadium początkowym, bez przerzutów, kiedy pacjent nie został poddany leczeniu chemią, naświetlaniami lub chirurgicznie. W przeciwnym razie wszystko zależy od stopnia rozsiania nowotworu po organizmie i jak bardzo ciało wyniszczyły powyższe metody leczenia. W obu przypadkach należy rozpocząć leczenie terapią metaboliczną, by uzupełnić braki w żywieniu organizmu, które pozwoliły na rozwój choroby.
Jeżeli możesz jeść, utrzymywać jedzenie w żołądku, normalnie wydalać, jeżeli twój organizm pracuje normalnie, to jesteś idealnym kandydatem do terapii metabolicznej.
18. Dlaczego onkolodzy nie używają powszechnie witaminy B17?

Aby odpowiedzieć na to pytanie w pełni, musielibyśmy napisać więcej, niż pozwala nam na to ten dział. Edward Griffin poświęcił na tę odpowiedź całą część swojej książki Świat bez raka. Wyjaśnia w niej wyczerpująco nieuczciwość i korupcję panującą w dziedzinie produkcji nowych leków. Prześledził tam również wnikliwie pierwsze badania, według których letril (wit. B17) został uznany za „bezużyteczny” oraz udowadnia, że badania te były sfałszowane. Analizuje zarządzenia FDA zakazujące używania letrilu jako środka rzekomo nieprzebadanego oraz ciekawy w swej istocie zakaz badania działania letrilu dla wszystkich, poza jego przeciwnikami.
Autor przedstawia również wczesną historię I.G. Farben – kartelu chemiczno-farmaceutycznego, jego sukcesów w USA, i „małżeństwa” z DuPontem, Stan-dart Oil oraz Ford Company. Pokazuje wpływ karteli farmaceutycznych na szkolnictwo medyczne, metody nauczania medycyny nastawione na używanie leków sztucznych oraz rolę fundacji dobroczynnych w przejęciu kontroli nad nauczaniem medycyny. Wspomniana książka jest jedną z niewielu pozycji, które opowiadają prawdziwą historię witaminy B17, pozwalając czytelnikowi odnaleźć samodzielnie prostą, skuteczną odpowiedź na raka.
19. Jeśli rak jest wynikiem zaburzonej i niewłaściwej przemiany metabolicznej, jaki wpływ ma na niego zanieczyszczenie środowiska?
Zanieczyszczenia pochodzące ze środowiska szkodzą wątrobie, a właśnie ten organ jest najważniejszym „odtruwaczem” organizmu. Jeżeli, na przykład, wątroba usuwa nadmiar estrogenu, natomiast zanieczyszczenia z zewnątrz obniżają jej wydolność, to estrogen może osiągnąć w organizmie poziom, przy którym zaistnieje możliwość powstania raka. Jedząc jabłka opryskiwane arszenikiem, po pewnym czasie może dojść do marskości wątroby, która zmniejsza jej wydolność. Wtedy nie może ona usuwać czynników rakotwórczych i dochodzi do choroby nowotworowej. Podobnie jest z produktami rolnymi zawierającymi hormony, pestycydy, nawozy i środki chwastobójcze, a także z alkoholem spożywanym regularnie w dużych ilościach. Przyjmując bardzo duże dawki witaminy B17, można zmniejszyć ryzyko wystąpienia raka, niemniej zanieczyszczenia nadal mogą krańcowo szkodzić człowiekowi poprzez wyniszczenie ważnych narządów.
20. Czy witamina B17 może zapobiegać niszczącym efektom nadmiernego napromieniowania pochodzenia środowiskowego lub medycznego?
Nie, i przyczyna tego jest zrozumiała. Natura nie przygotowała organizmu ludzkiego na tak wysokie dawki promieniowania, z jakimi można zetknąć się w naszych czasach. Nie istnieją naturalne mechanizmy mogące odwrócić śmiertelne skutki nadmiernego napromieniowania. Witamina B17 również nie jest w stanie tego zrobić. Promieniowanie radioaktywne jest dla tkanek komórkowych jednym z najbardziej zabójczych czynników. Nie dość, że może ono zniszczyć zdrowie organizmu w jednym pokoleniu, to jest w stanie uszkodzić lub wręcz niszczyć materiał genetyczny, od którego zależy istnienie całego gatunku.

21. Jeśli mamy jeść nasiona [moreli], to dlaczego nie zostaliśmy przez naturę wyposażeni w dostatecznie mocne zęby do rozgryzania łupin pestek?
Na świecie istnieją jeszcze społeczności ludzkie, których nie osłabiły skutki uboczne korzystania ze zdobyczy współczesnej technologii. Ich uzębienie jest na tyle silne, że potrafią rozgryzać łupiny pestek moreli. Nawet psy potrafią je rozgryźć, by wyjeść nasiona ze środka. Wiewiórki, pręgowce amerykańskie (wiewiórki ziemne), niedźwiedzie oraz naczelne również tak postępują. Dyrektorzy ogrodów zoologicznych stwierdzili że małpy, w tym małpy naczelne, gromadzą zapasy pestek moreli, jeżeli dostają te owoce w dużej ilości, jednocześnie gardząc ich miąższem. Małpy naczelne potrafią otwierać pestki rozłupując je o beton przy pomocy dłoni. Nasiona zawierające B17 są powszechnie jadane przez zwierzęta oraz ludy nomadyczne.

 22. Czy przyjmowanie leków na inne schorzenia (cukrzyca, wysoki poziom cholesterolu, wrzody żołądka, wysokie ciśnienie) może przeszkadzać w kuracji witaminą B17?

Lekarze stosujący kurację metaboliczną uznają raka za miejscową manifestację choroby systemowej lub metabolicznej. Znaczy to – w ich rozumieniu – że do nowotworu złośliwego doprowadzają istniejące już stany chorobowe lub niedoboru. Celem terapii metabolicznej jest nie tylko wyleczenie z raka, ale uzdrowienie całego organizmu.
Odpowiedź na powyższe pytanie brzmi: tak, można zacząć leczyć się terapią metaboliczną, nie przeszkadza ona w braniu żadnych leków. Nie odkryto żadnej substancji, która pod wpływem letrilu zaszkodziłaby pacjentowi. Pamiętajmy, że letril nie jest farmaceutykiem, a jedynie witaminą, lub, jak kto woli, suplementem diety.
Terapia metaboliczna ma poprawić stan chorego na tyle, by mógł obejść się bez powyższych leków do końca życia.
23. Jak przechowywać nasiona po rozłupaniu pestki?
Jeżeli przechowujemy je w szczelnych pojemnikach i warunkach chłodniczych, to dowolnie długo. Można trzymać nasiona moreli również w wyższych temperaturach – nie szkodzi to witaminie B17 – lecz przez czas ograniczony. A to dlatego, że zawarte w nich kwasy tłuszczowe zaczną jełczeć i w ciągu kilku miesięcy nasiona się zepsują.
24. Czy istnieją udokumentowane przypadki nieskuteczności witaminy B17? Póki co, słyszę jedynie o cudownych uzdrowieniach. Czy są przypadki, w których witamina B17 nie wystarcza?
Owszem, istnieją. Rzecz w tym, że wielu pacjentów zaczyna leczenie terapią metaboliczną dopiero po przejściu chemioterapii, naświetlania lub chirurgii. Wtedy ich organizmy są wyniszczone nie tylko samym nowotworem, ale również powyższymi metodami leczenia. Niekiedy pacjenci dowiadują się o letrilu wtedy, gdy jest już dla nich zbyt późno. Witamina B17 jest po prostu substancją, która jedynie w odpowiednich okolicznościach pomaga organizmowi zwalczyć raka, w ramach terapii żywieniowej lub metabolicznej, opartych również na podawaniu innych witamin, pewnych enzymów oraz diecie niezawierającej prawie żadnych białek zwierzęcych. Witamina B17 nie jest cudowną pigułką, która w magiczny sposób zwalczy raka i całkowicie uleczy organizm chorego.
25. Jeśli witamina B17 zabija komórki raka przy pomocy cyjanku, to czy nie będzie niszczyć również zdrowych komórek?
W ŻADNYM WYPADKU! Badania wykazują, że normalne komórki zawierają enzym zwany rodanazą, który rozkłada amigdalinę, neutralizując resztę cyjanowodorową, co uniemożliwia powstanie kwasu cyjanowodorowego. Tak rozłożona cząsteczka amigdaliny zostaje przetworzona na glukozę, czyli źródło energii dla zdrowych komórek. Rodanaza nie występuje natomiast w komórkach nowotworowych, i dlatego amigdalina wydziela w nich resztę cyjanowodorową, z której powstaje kwas pruski, niszczący komórkę.
W związku z faktem iż dobranie odpowiedniej suplementacji (odpowiednich preparatów) jest dosyć trudne polecamy konsultacje z farmaceutą. Synergizm (wzmocniona siła działania jednego składnika przez drugi) zależy od ich odpowiedniego doboru i dawkowania. Jeżeli ktoś z Państwa stosował kiedyś suplementy i nie dały one pozytywnego rezultatu, to z pewnością były one nieprawidłowo dobrane lub dawkowane. Na rynku Polskim istnieje mnóstwo preparatów, sporo z nich daje zacznie lepsze rezultaty niż pozostałe, część tych lepszych warto sprowadzić nawet z zagranicy aby posiadały jak najmniej składników syntetycznych typu substancje wiążące, wypełniające, stabilizujące.
Pod żadnym pozorem nie wolno samemu zmniejszać lub zwiększać dawkowania poszczegolnych leków przepisanych przez lekarza !!!
W momencie kiedy suplementacja zacznie działać twój lekarz może być tak zadowolony z poprawy twojego stanu zdrowia, że może ograniczyć dawki przepisywanych ci leków, a nawet całkowicie z nich zrezygnować. Wszelkie zmiany dotyczące zażywania leków musisz konsultować z lekarzem.

Żródło: Terapia metaboliczna witaminą B17

 

 

 

AMIGDALINA  WITAMINA B17 – uwaga na podróbki z Chin (!)

Ninhursag

Witamina B17, czyli Amigdalina to zapomniane lekarstwo na raka

 

 

Czy świat bez raka jest możliwy? Biorąc pod uwagę fakt, że chyba każdy z nas zna kogoś, kto umarł na jakąś chorobę onkologiczną może się wydawać, że jest to niemożliwe. Rak kiedyś nie występował i prawdopodobnie pojawił się, jako odpowiedź natury na zanieczyszczenie środowiska. Ta sama natura ma różne mechanizmy pozwalające na jego zwalczanie. Jednak z jakichś powodów metody te są najczęściej zupełnie zapomniane.

 

Lekiem na raka może być tak zwana witamina B17, zwana też Amigdaliną. Jest to związek chemiczny występujący głównie w pestkach roślin owocowych. Terapie z wykorzystaniem amigdaliny traktowane są przez środowisko naukowe, jako niebezpieczna szarlataneria. Liczne dowody na to, że preparaty z witaminą B17 powodują remisję raka są rugowane z mediów.

Przyczyny takiego stanu rzeczy są przynajmniej dwa. Pierwszy to groźba strat koncernów farmaceutycznym. Terapie antyrakowe są bardzo drogie i długotrwałe. Wiele osób uważa, że chemioterapia potrafi wykończyć człowieka jeszcze bardziej. Jest to jednak dochodowy biznes i chorzy na raka chętnie płacą, aby jeszcze troch ę przedłużyć sobie życie. A co jeśli mogliby się w ogóle wyleczyć?

Tu dochodzimy do kolejnego aspektu wojny z Amigdaliną, świat bez raka przeraża naszych władców, bo może to spowolnić proces depopulacji ludzkości. Skoro zatem witamina B17 jest pomocna to robi się wszystko, aby zminimalizować jej dostępność na rynku do maksimum. Aby tego dokonać, przede wszystkim, walczy się z preparatami zawierającymi amigdalinę, ale mimo, że w aptece nie kupi się suplementów opartych o B17 to dostęp do nasion ją zawierających jest nie do opanowania.

Nie da się przecież zdelegalizować moreli, migdałów, wiśni, brzoskwiń, śliwek czy jabłek. Da się jednak rozpuścić plotki jakoby spożywanie tych pestek było szkodliwe gdyż znajdują się w nich związki cyjanku. To dosyć zabawne, że ludzie, którzy dają sobie wstrzykiwać szczepionki z rtęcią i na wypadek raka pozwoliliby się faszerować chemią o nieznanym składzie jednocześnie uważają plotkę o szkodliwości pestek, jako pewną informację nawet, jeśli nikt nie umarł jeszcze od ich zjedzenia.

To prawda, że związki cyjanku znajduja się w pestkach, ale jest ich tak mało, że nie sa w stanie wywołać zatrucia. Za to zbawienny wpływ amigdaliny jest nie do przecenienia. Ludzkość spożywała kiedyś płody roślin takie jak proso i wiele innych nasion zawierajacych amigdalinę. Dieta taka była swego rodzaju antyrakową prewencją. Teraz gdy łańcuchy żywnościowe większości z nas opierają się o tanie i nafaszerowane chemią produkty z dyskontów spożywczych kłopoty rakowe są pewne w przypadku każdego z nas. To co możemy zrobić na własną rękę to minimalizowanie trujących produktów, co jest bardzo trudne w dzisiejszych czasach, albo stosowanie prewencji jaką zapewnia spożywanie witaminy B17. Lepiej o tym pamiętać zanim nie będzie dla nas jeszcze za późno.

Więcej informacji medycznych znajdziesz na portalu tylkomedycyna.pl

źródło:http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/witamina-b17-czyli-amigdalina-zapomniane-lekarstwo-raka

AMIGDALINA  WITAMINA B17 – uwaga na podróbki z Chin (!)

Ninhursag

AN KANA TE – LITTLE GRANDMOTHER – Kiesha Crowther