Wartość praktyki według tradycji szamańskich

 

Nasze czasy są czasami indywidualizmu. To ważny moment w ewolucji człowieka, kiedy uświadamia sobie swoją naturalną odrębność i odchodzi od pejoratywnego doświadczania Jednego.

Odrębność jest naturalna jak wspomniałem. W przeciwnym razie nie mielibyśmy własnego bytu, bylibyśmy tylko częściami jakiegoś bytu złożonego. A jednak każdy ma świadomość własnej odrębności, nawet gdy twierdzi, że tak nie jest. Tradycje szamańskie są bezcenne, jako że umożliwiają korzystanie z doświadczeń wielu mistrzów. To tak, jak w nauce. Naukowcy coś zbadali poprzez liczne eksperymenty i ich wiedza, wykorzystana np. do budowy mostów czy budynków mieszkalnych, okazuje się skuteczna.
Dziś można ulegać złudzeniu, że niewiele potrzeba aby stać się szamanem albo w ogóle człowiekiem ze zdolnościami psychicznymi. Popularyzatorzy, którzy często z powodu takich twierdzeń zyskują czytelników i czerpią zyski, próbują nam wmówić, że nie potrzeba nam żadnej szkoły psychotronicznej, kursu czy też nauki w ramach jakiejś tradycji (zależy w jakim kierunku idziemy), że możemy wszystko zrobić sami. Osobiście nie zgadzam się z tą tezą. Nikt nie jest w stanie samodzielnie odtworzyć w ciągu jednego życia całej cywilizacji. Szamanizm, psychotronika, bioenergoterapia itd. nie zostały wymarzone przez jakieś jednostki, ale pojawiły się wskutek działalności małych i dużych grup ludzi, jako efekt wspólnoty i dzielenia się doświadczeniami. Podobnie nauka akademicka nie pojawiła się jednego wieczora, jest skutkiem wielowiekowych przemian kulturowych.

W tradycji jest bezpiecznie
Dzięki temu, że uczymy się wiedzy od mistrzów, mamy gwarancję jej bezpieczeństwa. Nie możemy tego powiedzieć o własnych „produktach”, na które nie potrafimy jej wystawić sobie, tym bardziej innym, gdy im coś „doradzamy” ćwiczyć. Fakt bezpieczeństwa powinien nas najbardziej przekonać do tego, aby „pić wodę ze źródła”. Techniki szamańskie czy psychotroniczne potrafią być bardzo skomplikowane pod względem zjawisk, jakie wywołują. Wymagają dużej wiedzy, a także zaufania. Próbując działać poza szkołami, na własną rękę, narażamy swoje zdrowie i życie na różne zagrożenia chorobami psychicznymi i fizycznymi, jak również negatywnymi doświadczeniami z „drugą stroną” (wpływy astralne, podczepienia itd.).

To kwestia pokory
Gdy działamy tylko samodzielnie i nie chcemy integrować się z innymi, korzystać z doświadczenia innych, wzmacniamy swoją pychę.
Ucząc się w szkole otwieramy się na wiedzę, na świat i drugiego człowieka. Praktykujemy pokorę. Skromność, która przejawia się jako równość jest niezwykle istotna. Historia pokazuje nam, jakie losy spotykają ludzi, którzy decydują się za wszelką cenę zrywać wszelkie relacje z tradycjami. Popadają w groźne herezje, tworzą niebezpieczne sekty, a wszystko to opiera się na wyniosłości i dumie. „Pycha chodzi przez upadkiem, wyniosłość ducha przed ruiną” (Przypowieści Salomona 16;18). W szamanizmie, w psychotronice, pracy z energią nie jesteśmy sami. Są z nami mistrzowie różnych tradycji z Tybetu, Chin, Indii, Hawajów itd. Głównie to dzięki nim w ogóle znamy takie nazwy jak „czakra”, „prana”, „energia qi”, „mana”. Ta wiedza jest nieobecna na otwartym gruncie europejskim.
Skoro zawdzięczamy mistrzom ze Wschodu i Polinezji oraz innych miejsc same pojęcia, to dlaczego często się łudzimy, że jesteśmy kompetentni w odkrywaniu tego, do czego się odnoszą, i próbujemy robić to na własną rękę?

W ogniu praktyki
Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że istotna, niezwykle ważna jest tradycja lub szkoła, z której czerpiemy wiedzę. Ogromna ilość przeszkód powstaje tylko dlatego, że nie jesteśmy pewni, brakuje nam zaufania. Nasza postawa jest chwiejna. Kiedy niczego nie wiemy, nie umiemy i uczymy się, potrzebny jest nam autorytet. Nie autorytet we władzy nad nami, ale w wiedzy, instruktor. W taki sam sposób dzieci ufają swoim rodzicom. Dzieci bez rodziców, bez opiekunów nie mają szans przeżyć. W świecie szamanizmu, ezoteryki, psychotroniki ta sama zasada obowiązuje powszechnie. „Jak na dole, tak na górze” i vice versa. Podobnie jak niezbędni są nam opiekunowie fizyczni, niezbędni są także duchowi. Gdy ćwiczymy według jakiejś szkoły, uczestniczymy w linii przekazu. Mogę już tylko po sobie powiedzieć na przykładzie, że gdy wykonywałem ćwiczenia tybetańskiego bon bez bezpośredniego przekazu, miały one moc małej świeczki. Teraz mam intelektualne wrażenie, że siedzę w samym centrum wielkiego ogniska lub patrzę na wschodzące słońce.Wiele osób podzieli te przeżycia. Książki są ciekawe, pożyteczne, mogą wprowadzić w teorię, ale wiedza teoretyczna to za mało, potrzebne jest jeszcze słońce doświadczenia.
Powiem tylko kilka słów na temat inicjacji, jaką lama bon Tenzin Wangyal Rinpocze przeprowadzał na praktykę tzw. Pięciu Wojowniczych Sylab w Wildze pod Warszawą. Jeszcze na ten temat nie publikowałem ani zdania. Znałem tę praktykę wcześniej, z książki. W trakcie przekazu zauważyłem, że zaczęły mi się rozpalać poszczególne czakry i na ciało spłynął deszcze energii. To działo się nagle. Nawet nie rozumiałem tybetańskiej modlitwy. Rinpocze powiedział tylko, że wykonywał inicjację na Pięć Wojowniczych Sylab. Nie mogłem się z tym nie zgodzić. Praktyka Pięciu Wojowniczych Sylab od tamtego momentu w moim życiu nie przypomina poprzedniej, wykonywanej bez inicjacji. Jest tak, jakbym się podłączał do prądu.
Podobnie czują osoby inicjowane na Reiki (gdy doszło do prawidłowej inicjacji). Kiedy ćwiczymy w szkole, mamy wsparcie również niewidzialnych mistrzów, kahunów, szamanów, którzy już opuścili ciała fizyczne. Dlaczego chcemy rezygnować z tak wielkich błogosławieństw i na zewnątrz, i na poziomie wewnętrznym? Czy wszystko tylko po to, by udowodnić wszystkim, że mamy silne ego i napytać sobie biedy z powodu uczucia dumy? Ucz się od tych, którzy umieją to, czego chcesz się nauczyć
Jaki jest najszybszy sposób by nauczyć się czegoś? Znaleźć tych, którzy to umieją i robić to, co oni. Gdy pragniemy uzdrawiać, powinniśmy uczyć się od uzdrowicieli. Kiedy chcemy gotować, powinniśmy uczyć się od kucharzy. Jeżeli jednak praktykujemy poza tradycją, poza szkołą, nie mamy od kogo się uczyć. Czy nie masz wrażenia, że mimo przeczytanych książek twoje życie, twoja praktyka stoją w miejscu? Może przeczytałeś i napisałeś już tysiące wpisów na forach internetowych, udzieliłeś setek rad i czujesz się kompetentny w informacjach, ponieważ pochłonąłeś wszystkie księgi, jakie były na rynku. Lecz nic się nie dzieje. Tak naprawdę wszystko utknęło w martwym punkcie.
Moja rada brzmi: pomyśl poważnie o nauce u nauczyciela, o szkole psychotronicznej, o warsztatach, o kursie. To będzie wymagało rezygnacji z pychy ego, przyznanie za Sokratesem: wiem, że nic nie wiem. Nie ma jednak innego sposobu, by naprawdę się czegoś nauczyć. Potrzeba nauczyć się pokory. Pycha nie pozwoli nam uważnie słuchać tego, co się do nas mówi oraz wykonywać instrukcji w sposób, w jaki zostały nam udzielone.
Uznamy, że wiemy, pomimo zupełnego braku doświadczenia, lepiej co mamy robić niż ktoś, kto nas czegoś próbuje uczyć, ponieważ naprawdę to umie.
Indywidualizm konstruktywny nie polega na tym, że próbujemy wymyślić koło czy też zakładać własną szkołę nie mając żadnej wiedzy, ale na mądrym korzystaniu z dorobku ludzkości i dokładaniu do niego swoich „pięciu groszy”, jako że tylko takie postępowanie przynosi wszystkim korzyść, jest bezpieczne i przyczynia się do rozwoju cywilizacyjnego.

 

www.muninszaman.blogspot.com

www.munin.szaman@gmail.com

żródło:http://innemedium.pl/wiadomosc/wartosc-praktyki-wedlug-tradycji-szamanskich

Medycyna szamańska, zapomniane sposoby leczenia

 

Człowiek zajmował się systematycznie terapią na długo przed pojawieniem się zachodniej medycyny. Nie da się w zasadzie oddzielić rozwoju jego kultury od rozwoju lecznictwa czy uzdrowicielstwa, znachorstwa. Dzisiejsza nauka patrzy na olbrzymią ilość metod dawnych poprzez pryzmat i prymat własnych założeń.

Choć założenie jest tylko przyjętą konwencjonalnie, na podstawie umowy przesłanką, to jednak naukowe założenia zdobywają powszechne zaufanie, zaś metody dawne lub nawiązujące do dawnych muszą przejawiać się i działać pokątnie. Oskarżenia o czary i gusła, o nieracjonalność i szkodliwość zabiegów medycyny naturalnej i ludowej są czymś właściwym dla zwolenników medycyny akademickiej, którzy tak czy inaczej mają możliwość oddziaływania na podejmowane prawnie decyzje lub sposób myślenia wielu ludzi, czyli są autorytetami.

 

Jeśli jednak poszukamy podstaw dla medycyny akademickiej, to musimy tak czy inaczej dojść do biologii, z biologii zaś do fizyki i mechaniki kwantowej. Wszystkie nowoczesne nauki empiryczne bazują na fizyce, nazywa się je naukami fizykalnymi. W samej fizyce natomiast nie odnajdujemy dostatecznej definicji człowieka, jego ciała, jego zdolności regeneracyjnych. Używając takich wyrazów jak „genom”, „komórka” wydaje się, że postępujemy słusznie, naukowo, ale „genom”, „komórka”, „mózg”, „neuron” czy jakiekolwiek inne określenie z punktu widzenia fizyki, dokładniej mechaniki kwantowej znaczy tyle, co „nie wiem”. Nauka nie daje nam nawet w przybliżeniu prawdziwego i pełnego obrazu ludzkiej natury, nie odpowiada nawet w liczącym się procencie na pytanie „kim jestem?”.
Ponieważ tak się dzieje, nie możemy być w ogóle pewni, że medycyna akademicka jest odpowiednią, tym bardziej najodpowiedniejszą z dostępnych w kulturze metod. Jeśli ma o tym decydować sama jej skuteczność, to warto wspomnieć jako praktyk, że metody naturoterapii, szamanizmu również są skuteczne.
Poza tym wiedza o człowieku, istniejąca na gruncie tradycji szamańskich, jest zdecydowanie bardziej interesująca i w odróżnieniu od medycyny akademickiej, koresponduje z mechaniką kwantową.

 

Według tej ostatniej to, co nazywamy grubym ciałem fizycznym, składa się z subtelnych rodzajów energii, których natura nie jest nauce znana. Poruszają się one w sposób nieopisany a narzędzia, które wykorzystuje się w celu obserwacji zjawisk materii, same zmieniają jej działanie (przez co uniemożliwiają dalsze badania).
To wielkie odkrycie zdaje się stawiać pomost pomiędzy światem medycyny szamańskiej i medycyny akademickiej. Szamani różnych kultur od wieków głoszą o istnieniu tzw. ciała energetycznego, które można wykorzystać do usuwania chorób i innych patologii organizmu.
Ciało to, ten energetyczny aspekt może zostać dostrzeżony dlatego, że każdy człowiek posiada zmysły, umożliwiające postrzeganie na tym poziomie materii. Mamy naturalne zmysły energetyczne, analogiczne do zmysłów fizycznych. Pojęcia, jakie związane są z ciałem energetycznym to pojęcie energii życiowej (chiń. Qi, tyb. Lung, skr. Prana), kanałów energii (chiń. Meridian, tyb. Tsa, skr. Nadi) i połączenia kanałów energii (chiń. Dantien, tyb. Korlo, skr. Czakra). Odpowiednie słowa znajdziemy również w innych tradycjach, także polinezyjskich (huna). Wszystkie one odnoszą się do uzdrawiającej energii, którą można odpowiednio gromadzić i rozprowadzać po ciele. Na Hawajach znana jest ona pod popularną nazwą Mana.
Poza ciałem energetycznym istnieją inne powłoki człowieka (skr. Pańczakośa), nazywane na Zachodzie ciałami subtelnymi (astralne, mentalne, przyczynowe).
Wszystkie one składają się na tzw. aurę, którą uzdrowiciele i bioenergoterapeuci odczytują za pomocą dłoni lub wizualizacji, oczyszczają i energetyzują, doprowadzając do fizycznych rewelacji. Aura daje także możliwość diagnozy i w przypadku doświadczonego bioterapeuty udowadnia to diagnoza medyczna.
Bardzo ważną częścią praktyki szamańskiej, choćby na gruncie hawajskiej huny, jest uzdrawianie wewnętrzne. Zachowanie się ciała energetycznego jest podyktowane zarówno przez zewnętrzne okoliczności, jak dieta, kondycja fizyczna itd., jak i przez wewnętrzne (emocje, uczucia, myśli, wyobrażenia). Dla działania energii w ciele ważne jest odpowiednie życie psychiczne, brak lęku, żądzy, pomieszania. To, że stany psychiczne działają na ciało fizyczne jest od dawna znanym i udowodnionym faktem medycznym. Szamanizm tłumaczy w jaki sposób dochodzi do tego zjawiska, że np. stres wywołuje choroby nowotworowe. Ciało mentalne człowieka komunikuje się z ciałem fizycznym poprzez energetyczny pomost zbudowany z kanałów energii i czakr.
Zjawisko wewnętrznego stresu, żywione obawy, podsycane negatywne obrazy, przedstawienia oparte o przeszłe doświadczenia są tym, co hamuje nasze zdrowie i blokuje nasz twórczy potencjał. Medycyna szamańska działa z jednakową pieczołowitością zarówno w aspekcie uzdrowień fizycznych, jak i uzdrowień psychicznych, wewnętrznych. Zdrowie jest całością i patologia w jednej dziedzinie pociągnie za sobą patologię w innej.
Szamanizm nie jest tylko sposobami radzenia sobie z cierpieniem, które już zaistniało, ale stylem bycia, który chroni nas przed chorobami. Z jego punktu widzenia dla naszego zdrowia znaczenie ma wszystko – także brak pieniędzy. Bieda dla przykładu to swoista choroba, która niecofnięta wywoła inne choroby.
Szamański styl bycia to przede wszystkim branie pod uwagę wiedzy na temat ciała energetycznego, kanałów i czakr oraz o sposobach harmonizacji na poziomie psychicznym, w skład czego wchodzą różne medytacje.
Na co dzień wykorzystujemy nasze ciało energetyczne, tyle że nieświadomie, nie licząc się z jego zdrowiem, ponieważ nie wiemy nic na jego temat. Przemęczając cało fizyczne działamy negatywnie na ciało energetyczne. Generujemy napięcia, które kumulowane skutkują osłabieniem jakiejś części ciała, a poprzez ciało energetyczne przenoszą się na poziomy wewnętrzne. Praca z ciałem energii, otwieranie i harmonizowanie czakr to sposoby stricte szamańskie na to, by człowiek mógł rozpocząć uzdrawiający proces na poziomie fizycznym i psychicznym. Niezbędna jest jednak odpowiednia edukacja, by osoba wiedziała, w jaki sposób powinna postępować, aby nie stworzyć kolejnych zaburzeń.
Za pomocą ciała energetycznego możliwe jest pozbywanie się tzw. chorób nieuleczalnych, a życie według jego praw da nam możliwość profilaktyki prozdrowotnej. Odnosi się ona zarówno do tego, jak unikać fizycznych czynników rujnujących nasze zdrowie i dobre samopoczucie, jak też w jaki sposób pozbywać się psychicznych uwarunkowań w postaci lęków, natręctw, negatywnych obrazów mentalnych.

 

Największy wpływ ma nasza wola. Szamanizmy są zgodne co do tego, że największy negatywny czynnik to nasza własna wola. Wola zaczyna swój wpływ już od subtelnych poziomów mentalnych i oddziałuje na sferę uczuć, emocji, energii i ciała. Jeśli wola to podstawa naszego braku zdrowia, to nauka akademicka, dla której wola człowieka jest tak wielką zagadką, jak Bóg czy dusza, nie przystaje do prawdziwego źródła problemów ze zdrowiem.
Nie podaje nam wiedzy, która naprawdę mogłaby nam pomóc i nie zachorować, i się uzdrowić. Wola bierze czynny udział zarówno w powstawaniu patologii, jak i w jej trwaniu oraz rozwijaniu się. Stanowi również środek, którym możemy się posłużyć by pozbyć się uciążliwości. Widzimy raczej inną tendencję. Człowiek kładzie się na stół operacyjny, zażywa leki, stosuje maści, czyli pozostaje bierny. Oddaje się w ręce lekarza, ale nie pracuje nad sobą. Dlatego nie rozwija trwałych zdolności w ciele energetycznym, które zapewniłyby mu pomyślne zdrowie i władzę nad zdrowiem. Staje się marionetką w rękach innych ludzi, środków chemicznych i okoliczności. Jest uzależniany i staje się uzależniony. Wola umożliwia samouzdrawianie, czyli samodzielne oddziaływanie na ciało energetyczne, otwieranie czakr i kanałów energii, co przywraca przepływ energii i regeneruje. Wola może także kontrolować stany psychiczne, myśli, emocje, uwalniać nas od lęku, obaw, wątpliwości, które stoją u podstaw każdego przeżywanego przez nas kryzysu. Najwięcej technik w szamanizmie to techniki samouzdrawiania. To jakby przeciwieństwo medycyny akademickiej, w której techniki autoterapii są nikłe.
Oddawanie się negatywnym myślom, lękom, obawom, troskom jest równie groźne, jak zażywanie substancji chemicznych, niewłaściwa dieta. Dzisiejszy człowiek może dzięki szamanizmowi dowiedzieć się zarówno o tym, jak żyć zdrowo na poziomie fizycznym, jak też w jaki sposób kontrolować swoje życie wewnętrzne, by nie generowało stresu. Poprzez pracę z ciałem energetycznym i czakrami będzie miał swobodny, pełen przestrzeni dostęp zarówno do jednego, jak i do drugiego aspektu. Tak historia naszych chorób, jak i aktualne cierpienia są mapą aktów naszej woli. Mamy możliwość, poprzez zrozumienie i zastosowanie zasad szamańskiej medycyny, zacząć rysować na niej dobre rzeczy.

 

 

 

www.muninszaman.blogspot.com

munin.szaman@gmail.com

żródło:http://innemedium.pl/wiadomosc/medycyna-szamanska-zapomniane-sposoby-leczenia

AN KANA TE – LITTLE GRANDMOTHER – Kiesha Crowther